PiS, opozycja, prezydent i IPN zaprzeczyli wszystkiemu, o co walczyła AK. "Napluli w twarz"

Wydaje się, że trudno o lepszy prezent dla tych wszystkich obcokrajowców, którzy od lat twierdzą, że Polska jest krajem antysemickim, tudzież faszyzującym, niż "dobra zmiana" w Instytucie Pamięci Narodowej.

A przecież tyle ostatnio włożono wysiłku w próbę dystansu IPN od bieżących sporów politycznych, skupienie się na autentycznej pracy, a nie na politycznej instrumentalizacji prac Instytutu.

I nie chodzi tu tylko o ważne książki (m.in. o Zagładzie Żydów czy polskich robotnicach w latach 1945-1960), ale raczej o wycofanie się z pierwszej linii politycznego sporu i pełnienie roli rozjemcy, czy też ostatecznej instancji historycznej dla opinii publicznej. Bo to na dorobek IPN powoływano się przy gorących dyskusjach o morderstwach dokonywanych na przykład przez żołnierzy wyklętych, choćby w Glinciszkach i Dubinkach. I nic dziwnego, o tym, że w Dubinkach żołnierze majora Łupaszki dopuścili się zbrodni wojennej, celowo mordując blisko 70 cywili, w tym większość kobiet i dzieci, napisał choćby Paweł Rokicki w monografii wydanej właśnie przez IPN.

Dziś wraca stary IPN. Z Dąbrowszczaków robi katów Stalina

Dziś wydaje się to wszystko przeszłością. Dziś wraca, stary, "dobry" IPN. Pal licho sprawę ambasadora Przyłębskiego, nawet jeśli trudno przejść obojętnie wobec faktu, ilu osobom w PRL złamano karierę naukową, bo te same z siebie nie podpisywały "zobowiązań do kapowania". Bardziej skandaliczna jest choćby sprawa Dąbrowszczaków, czyli lewicowych ochotników walczących nie tylko z Franco, ale jego nazistowskimi przyjaciółmi. O tym, że Dąbrowszczacy przelewali krew, walcząc z nazistami, którzy ledwie kilkanaście miesięcy później takie same bomby zrzucali na Warszawę, szanowny IPN nie raczy informować swoich czytelników.

Zamiast tego robi się z Dąbrowszczaków krwawych katów Stalina. Problem jednak w tym, że, w przeciwieństwie do wojsk Franco, nie ma ani jednego dowodu na jakąkolwiek zbrodnię tych biednych (dosłownie) ludzi, którzy, nieco naiwnie, wplątali się w pierwszą totalną wojnę XX wieku. Wiadomo jednocześnie, że od IPN nie dowiecie się, że Dąbrowszczacy walczyli np. pod Narwikiem, a hiszpańska Republika, której bronili, była popierana przez takich "komunistów" jak Kazimierz Pużak czy George Orwell.

Szambo wybiło. IPN wspiera Brygadę Świętokrzyską NSZ

Zostawmy jednak Dąbrowszczaków, prawdziwe szambo wybiło, gdy okazało się, jak IPN wspiera Narodowe Siły Zbrojne, w tym zwłaszcza Brygadę Świętokrzyską - zdaniem wielu - po prostu brygadę kolaborantów. Albowiem, o tym że NSZ kolaborowało z Gestapo, raportowali nie żadni tam komuniści, anarchiści, a nie kto inny, jak żołnierze Armii Krajowej, których w sierpniu cała Warszawa fetuje podczas wybuchu rocznic powstania. Jak wskazuje prof. Rafał Wnuk:

"Miażdżącą opinię wystawił też szef wywiadu Inspektoratu Kieleckiego AK : Współpraca [NSZ] z gestapo była w zasadzie jawna i poszczególni dowódcy nie kryli się z tym, że otrzymują broń i amunicję do walki z komuną od władz okupacyjnych. Znany jest przypadek (styczeń lub luty 1944), gdzie oficerowie NSZ z bronią przyjeżdżali na gestapo w Ostrowcu [Świętokrzyskim], tam omawiali obławy na PPR i przekazywali gestapo materiał odnośnie komórek PPR."

Jak bardzo była to organizacja zdegenerowana, pokazuje dalszy cytat prof. Wnuka:

"Jesienią 1943 r. "Tom" nawiązał kontakt z hauptsturmführerem SS Paulem Fuchsem, gestapowcem odpowiedzialnym za zwalczanie ruchu oporu w dystrykcie radomskim. "Tom" wystawiał Niemcom ludzi lub sam ich likwidował. Jego ofiarami byli członkowie GL-AL, osoby podejrzewane o sympatie komunistyczne, ukrywający się Żydzi i członkowie narodowego podziemia, których "Tom" uznał za wrogów. Z czasem oddział "Sosna" przekształcił się w jego prywatną bojówkę. Dowództwo NZS zarządziło w końcu śledztwo, w wyniku którego "Tom" został uznany za zdrajcę i skazany na śmierć. Otrzymał jednak od Fuchsa ochronę i samochód z kierowcą. Po kilku nieudanych próbach zespół egzekucyjny NSZ w Radomiu zdołał ostrzelać kolaboranta, ale ranny "Tom" przeżył, trafił do szpitala dla Niemców, gdzie był chroniony przez gestapo."

W międzyczasie w NSZ nastąpił rozłam i ci, którzy wydali wyrok na "Toma", znaleźli się w części organizacji scalonej z AK. Natomiast "Tom" po dojściu do zdrowia związał się z tworzoną właśnie Brygadą Świętokrzyską, gdzie jego przeszłość nikomu nie przeszkadzała. Przeciwnie, ten współpracownik gestapo został dokooptowany do Sztabu Głównego NSZ-ONR i dowództwa Brygady, stając się prawą ręką Otmara Wawrzkowicza, szefa wywiadu Brygady i członka kierownictwa NSZ-ONR. Równocześnie Niemcy zrobili "Toma" szefem pracującej dla gestapo częstochowskiej "firmy budowlanej" - w piwnicach siedziby przedsiębiorstwa jego ludzie torturowali i mordowali komunistów oraz oponentów z organizacji niekomunistycznych.

Walka z rosyjskimi okupantem to jedno - tutaj poglądy na temat sposobu walk mogą być jeszcze różne. Ale weźmy stosunek do Żydów, w tym oczywiście do obywateli polskich żydowskiego pochodzenia. Jak wskazuje Piotr Osęka w wydawanej przez NSZ "Wielkiej Polsce", w numerze z 1943 roku przeczytać można:

Nic tylko przesławnym wrogom Polski, cytować, cytować, cytować

"Zaczynamy już z wolna zapominać o gnębiącej kiedyś międzywojenną Polskę kwestii żydowskiej. (...) W styczniu 1943 roku obliczono resztki pozostałej przy życiu na ziemiach polskich ludności żydowskiej na około pół miliona. Do dziś ta liczba zmalała na pewno przeszło o połowę – biologiczne żydostwo zostało u nas potężnie podcięte. Tego ciosu odrobić już nie może. (...) »Zmierzch Izraela« przesądzony zresztą przez gospodarczą ewolucję świata, przez zaobserwowaną przez Dmowskiego likwidację handlu międzynarodowego, został niespodziewanie przyspieszony wielką klęską biologiczną tego narodu: wymordowaniem milionów najczystszych rasowo jego przedstawicieli. (...) Niemcy wykonali to, czego my byśmy nie zrobili nigdy, bo nie pozwoliłaby nam na to nasza tysiącletnia kultura chrześcijańska - teraz wszakże zapatrzeni melancholijnie w ruiny ghetta, nie możemy zaniedbać wykonania tego, co musimy uczynić nieodwołalnie i bez kompromisów. Dopiero pozbawienie żydów podstawy materialnej i wpływów politycznych i propagandowych zadecyduje o tym, czy nieśmiertelna już kwestia żydowska w Polsce znajdzie wreszcie pozytywne rozwiązanie. Przymusowa emigracja »niedobitków« będzie tylko dopełnieniem tej jedynie słusznej i sprawiedliwej polityki w stosunku do antypaństwowej, choć »obywatelskiej« mniejszości."

Nic tylko owym przesławnym wrogom Polski, cytować, cytować, cytować. Nic tylko tłumaczyć przedruki gazet z polskich patriotów i słać do Izraela, do Waszyngtonu, do Brukseli, we wszystkie zakątki świata. A przecież sam IPN doskonale zdaje sobie sprawę, jak ważny jest pijar/propaganda/polityka historyczna. Stąd całkiem udany pomysł na animację promującą Polskę zagranicą pt "Niezwyciężeni”. Owszem, wiele słychać postękiwań, że nieco przelukrowany, czy wręcz przekłamany, ale przecież właśnie taki jest niemal każdy film historyczny, sławiący męstwo krajowego oręża. Filmy propagandowe są jak reklamy, gorsze lub lepsze, ale ich celem nie jest przedstawianie prawdziwego obrazu świata. Warto o tym pamiętać. Na tym filmiku, pomiędzy kolejnymi scenami polskiej martyrologii, pojawia się pani białym czepku, nie kto inny jak sama Irena Sendlerowa - kobieta, która uratowała blisko 200 żydowskich dzieci.

NSZ na tropie Ireny Sendlerowej

Tymczasem tę samą Irenę Sendlerową można znaleźć na listach proskrypcyjnych NSZ, które swego czasu ujawnił prof. Tomasz Szarota. Tak oto NSZ opisywał osobę, która poświęcała życie dla innych, tak oto NSZ typował "niedobitków", co do których miał znaleźć "pozytywne rozwiązanie” w postaci "pozbawienia ich podstawy materialnej":

"Sendlerowa Irena, ur. Krzyżanowska, s. Stanisława i Janiny, ur. 15 X 1910 r. rzym. kat. Nos lekko orli, wyraz twarzy b. surowy, wzrost ca 160 cm, oczy jasne, szatynka, zmieniła ostatnio kolor na rudy, włosy obcięte przy karku. Mężatka – mąż Mieczysław w Oflagu, wykształcenie średnie i wyższe human. Zam. oficjalnie – Ludwiki 6 m. 82, obecnie ukrywa się. Ubiera się elegancko, dysponuje dużymi kwotami. Była aresztowana przez G-po pod zarzutem uprawiania działalności komunistycznej, siedziała na Pawiaku około 4 tygodni, została zwolniona. Ostatnio G-po znów się nią zainteresowało i poszukuje. Przed aresztowaniem pracowała w Ośrodku Zdrowia na Grochowskiej. Zdecydowana komunistka. Oficjalnie jest w jakiejś organizacji kobiecej, z ramienia, której wchodzi do S.O.S. [Społecznej Organizacji Samoobrony] pozoruje demokratkę, nie mającą nic wspólnego z komuną. Posiada b. duże kontakty w środowiskach polskich, specjalnie na lewicy. Pracuje bezpośrednio z prof. Wolnej Wszechnicy Radlińską, zam. na terenie Wolnej Wszechnicy."

Dziś Irena Sendler nie żyje. Nie żyje także Aleksander Kamiński - nam znany jako autor "Kamieni na szaniec", a NSZ jako "Żydofil… niepewnego pochodzenia od matki”. Nie żyją, więc nie mogą zapytać PiS, PO, Nowoczesnej, PSL, prezydenta i IPN, dlaczego napluli im w twarz i zaprzeczyli wszystkiemu, o co walczyła Armia Krajowa.

Galopujący Major. Bloger polityczny. Socjaldemokrata (galopujacymajor.wordpress.com