Scenariusz: pijany sędzia powoduje wypadek. Aktor: za tę rolę w spocie dawali 4 tys. zł

4 tys. zł za rolę pijanego sędziego, który powoduje wypadek, a 2 tys. za odegranie sędziów, którzy pili z nim alkohol - o takiej propozycji opowiedział dziennikarce "Dziennika Gazety Prawnej" pewien aktor.

Aktor, który chce zachować anonimowość, dodał, że spot o pijanych sędziach miał być - według jego informacji - częścią kampanii "fundacji, o której teraz jest głośno". W SMS-ach na temat spotu, które ujawnił i które pokazała gazeta, nazwa fundacji nie pada. Jego skojarzenie z Polską Fundacją Narodową nie jest bezzasadne. Oficjalna nazwa ich akcji to przecież Sprawiedliwe sądy, a wątek pijaństwa sędziów też się w niej pojawia.

Jak fundacja zareagowała na informacje aktora? Członek zarządu Maciej Świrski twierdzi, że to "fake news", ale obiecał dodatkowo sprawdzić. Później jednak nie chciał rozmawiać i odesłał dziennikarkę do rzecznika, który przekazał, że spotu o pijanych sędziach nie planują. Agencja Solvere (pracuje przy kampanii) na pytania nie odpowiedziała, a telefon agencji aktorskiej milczał.

"Afera billboardowa"

W przypadku kampanii Polskiej Fundacji Narodowej opozycja mówi o aferze billboardowej. Dlaczego? Fundacja była powołana do promocji Polski za granicą i finansowana przez spółki Skarbu Państwa. Teraz prowadzi kampanię za pomocą spotów i billboardów, w której próbuje udowodnić, że reforma sądownictwa jest potrzebna m.in. dlatego, że sędziowie czują się bezkarni. To do złudzenia przypomina narrację PiS, które forsuje swoje zmiany w sądownictwie (ich ustawy zawetował w wakacje prezydent Andrzej Duda). 

Zdaniem PO i Nowoczesnej PiS wbrew regułom prowadzi partyjną kampanię z wykorzystaniem publicznych środków. Partie złożyły już w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury, CBA, NIK i Państwowej Komisji Wyborczej. 

Polecamy też: Dymek: Państwowa kasa i subtelność lodołamacza. Sprawa PFN ma wszystkie składniki typowej afery >>>

Duda mówi, dlaczego trzeba zmienić konstytucję

Więcej o: