Zastępca Ziobry pytany o aferę billboardową: Nie mamy z tym nic wspólnego. A premier? Promowała "przy okazji"

To nie jest kampania PiS - zarzekał się w TVN24 wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik, pytany o kampanię "Sprawiedliwe sądy". Jeszcze ciekawiej tłumaczył, dlaczego w takim razie całą akcję promowała osobiście premier Beata Szydło.

Michał Wójcik był w środę rano gościem TVN24. Zastępca Zbigniewa Ziobry nie mógł uniknąć pytania o kampanię "Sprawiedliwe sądy". Przypomnijmy, zainaugurowana kilka dni temu akcja ma przekonać Polaków do sądowej rewolucji w wykonaniu PiS. Za kampanię odpowiada Polska Fundacja Narodowa, finansowana z zysków spółek Skarbu Państwa. Wiceminister przekonuje jednak, że PiS nie ma z tym nic wspólnego.

To nie jest kampania Prawa i Sprawiedliwości, to nie jest kampania obozu Zjednoczonej Prawicy i to nie jest kampania rządu. Powstała fundacja, która zgodnie ze statutem realizuje określone cele

- mówił Wójcik. Tymczasem na konferencji poświęconej akcji wystąpiła u boku szefów fundacji sama premier Beata Szydło. Wójcik odparł, że była tam "przy okazji".

"Przy okazji"? Z tragarzami?

- dopytywał wyraźnie zdziwiony i rozbawiony Bogdan Rymanowski, który przytoczył znany cytat z filmu "Miś" Stanisława Barei. Wójcik wciąż jednak odpierał zarzuty o "upolitycznienie" akcji.

"Sprawiedliwe sądy" według PiS

Cała kampania ma kosztować 19 mln złotych - to blisko jedna piąta całego budżetu Polskiej Fundacji Narodowej. Opozycja przekonuje, że to partyjna akcja finansowana ze środków publicznych. W związku z tymi wątpliwościami PO złożyła do CBA wniosek o zbadanie kampanii. - Grupa ludzi, mocno powiązana z Beatą Szydło, bogaci się kosztem Polek i Polaków - przekonywała posłanka PO, Monika Wielichowska.

Zobacz też: Prorządowa fundacja ruszyła ze swoją kampanią. Jest już odpowiedź Platformy. Całkiem celna

Więcej o: