Niegroźna kolizja auta BOR. W limuzynie był Lech Wałęsa

Do niegroźnej kolizji z udziałem samochodu Biura Ochrony Rządu doszło na Pomorzu. W aucie znajdował się były prezydent Lech Wałęsa - potwierdził dziennikarz Gazeta.pl Jacek Gądek. Politykowi nic się nie stało.

- To była raczej "obcierka" niż kolizja - wyjaśnia w rozmowie z dziennikarzem portalu Gazeta.pl osoba z otoczenia Lecha Wałęsy. Potwierdza, że w limuzynie znajdował się były prezydent. Jak mówi, nie było potrzeby odwożenia go do szpitala. Lech Wałęsa jest już w domu - dowiadujemy się.

BOR: winny kierowca cywilnego auta

Biuro Ochrony Rządu wydało w tej sprawie oficjalny komunikat. BOR w krótkim oświadczeniu informuje jedynie, że doszło do kolizji auta z samochodem cywilnym na terenie woj. pomorskiego. 

Biuro przekazało, że sprawcą kolizji był kierowca cywilnego pojazdu i przyjął on mandat karny.

- Przed godz. 13 otrzymaliśmy zgłoszenie o kolizji drogowej na ul. Wojska Polskiego w Gdańsku. Kierujący citroenem wykonywał manewr zawracania, nie ustąpił audi i zderzył się z tym samochodem. Kierujący audi funkcjonariusz BOR oświadczył nam, że pasażerowi nic się nie stało i poszedł on do domu - mówi nam asp. Lucyna Rekowska z Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku.

Lech Wałęsa pod lupą IPN

Pion śledczy Instytutu Pamięci Narodowej prowadzi postępowanie karne w sprawie składania fałszywych zeznań przez Lecha Wałęsę - podała we wtorek Informacyjna Agencja Radiowa.

Postępowanie dotyczy złożenia przez Lecha Wałęsę nieprawdziwych zeznań, mających służyć za dowód w postępowaniu przygotowawczym dotyczącym dokumentów z teczki personalnej i teczki pracy TW "Bolek" znalezionej w domu Czesława Kiszczaka.

Podczas okazywania byłemu prezydentowi dokumentów TW "Bolek" twierdził on, że nie zostały one przez niego napisane, ani podpisane. CZYTAJ WIĘCEJ>>>

Nie warto ryzykować. Wyprzedzanie na podwójnej ciągłej może skończyć się tragicznie

Więcej o: