Kidawa-Błońska: Nie lubię latać. Lot samolotem jest wbrew naszej naturze [URLOP OD POLITYKI]

- Przy każdej rozmowie pojawia się jedna prośba: żeby posłowie byli razem. Moi rozmówcy chcą, żeby cała opozycja się zjednoczyła - mówi o wakacyjnych dyskusjach z Polakami wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska.

Wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska (PO) nie ukrywa, że nie przepada za bardzo dalekimi podróżami i w wakacje zazwyczaj nie opuszcza Europy. - Lot samolotem jest wbrew naturze człowieka. Źle się czuję w samolotach. Są ludzie, którzy po starcie zaraz zasypiają. A ja czuwam nad całym przebiegiem lotu - żartuje Kidawa-Błońska.

Chciałaby zobaczyć kiedyś Nową Zelandię. - Ale to strasznie daleko i chyba nigdy się nie odważę - przypuszcza.

- Mówi się, że marzenia są po to, żeby je spełniać - wtrącam.

- Czasami trzeba mieć marzenia i właśnie ich nie realizować. Wydaje nam się, że jakieś miejsce jest rewelacyjne, a potem się okazuje, że wcale takie nie jest. Wyobrażenie było cenniejsze od realizacji marzenia - mówi.

Biedroń lato spędza w Słupsku. "Nadzór jest konieczny" [URLOP OD POLITYKI]>>>

Wicemarszałek Sejmu stara się wybierać takie loty, które trwają nie dłużej niż trzy godziny. Kiedy chce odpocząć z mężem, najczęściej wybiera Włochy. - Mamy takie miejsce we Włoszech, gdzie lubimy się schować i wiemy, że nikt nas tam nie znajdzie. Trudno tam spotkać turystę, są sami lokalni mieszkańcy. Mąż ma do mnie pretensje, że jeździmy głównie tam, ale kiedy mam kilka dni wolnego, to wolę jechać właśnie do Włoch i wiem, że będę zadowolona - podkreśla.

Filmy i polityczne dyskusje

Te wakacje Kidawa-Błońska spędza jednak w Polsce, odwiedza festiwale filmowe m.in. w Kazimierzu i Ińsku. - Zauważyłam, że ludzie coraz częściej odpoczywają wcale nie na plaży, ale tam, gdzie są wydarzenia filmowe, muzyczne, żeby poza lenistwem wakacyjnym korzystać z wydarzeń kulturalnych. W tym roku w Kazimierzu wszystkie sale kinowe były wypełnione do ostatniego miejsca. A potem ludzie wychodzą z kina i rozmawiają o filmie - opowiada wicemarszałek.

Scheuring-Wielgus: Ludzie dziwią się, że chodzę na zakupy [URLOP OD POLITYKI]>>>

Sama potem uczestniczy w tych rozmowach, które, jak przyznaje, ostatecznie zawsze schodzą na politykę. - Przy każdej rozmowie pojawia się jedna prośba: żeby posłowie byli razem. Moi rozmówcy chcą, żeby cała opozycja się zjednoczyła - mówi Kidawa-Błońska. - I co im pani wtedy odpowiada? - pytam. - Zgadzam się z nimi i zapewniam, że będziemy robili wszystko, by tak się stało - odpowiada. Ludzie w kontekście marszów i demonstracji zadają też jedno pytanie: „jak długo jeszcze będziemy spacerować?”.

Małgorzata Kidawa-Błońska w Gorzowie Wielkopolskim, lipiec 2015 r.Małgorzata Kidawa-Błońska w Gorzowie Wielkopolskim, lipiec 2015 r. Fot. Daniel Adamski / Agencja Wyborcza.pl

W tym roku wśród festiwalowych propozycji na Kidawie-Błońskiej największe wrażenie zrobił film dokumentalny "The Last Man in Aleppo” o sytuacji w Syrii. - Trudno przejść obok niego tego bez emocji. Widać podobieństwa do tego, co działo się kiedyś w Warszawie, zwłaszcza teraz, gdy w rocznicę powstania widzimy zdjęcia zrujnowanej stolicy. Każdy powinien taki dokument zobaczyć - twierdzi wicemarszałek.

- Myśli pani, że przeciwnicy przyjmowania uchodźców zmieniliby po nim zdanie? - pytam.

- Czasami sztuka potrafi pobudzić w nas najlepsze cechy.

Drzewa, zioła i pomidory

Małgorzata Kidawa-Błońska uczestniczy również w spotkaniach klubów obywatelskich organizowanych przez PO, w te wakacje m.in. w Giżycku i Jeleniej Górze. W spotkaniach polityków PO z wyborcami na plaży nie bierze udziału.

- Wakacyjna akcja Platformy Obywatelskiej spotkała się ze sporą krytyką - zauważam.

- Ale to wcale nie jest tak, że moje koleżanki i moi koledzy zakłócają czyjś spokój. Mają swoje miejsca i to ludzie sami do nich przychodzą. A skoro przychodzą, to znaczy, że chcą rozmawiać. Nikt nie nawołuje, nie wchodzi w prywatne obszary. Powinniśmy być wszędzie tam, gdzie ludzie chcą się z nami spotykać - twierdzi wicemarszałek.

Małgorzata Kidawa-Błońska w Sejmie, lipiec 2016 r.Małgorzata Kidawa-Błońska w Sejmie, lipiec 2016 r. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

W wakacje Kidawa-Błońska zajmuje się też swoim ogrodem. Stoją w nim stare, zabytkowe drzewa, które są już pomnikami przyrody. - Kiedyś ocaliły dom przed budową trasy szybkiego ruchu. Co prawda było to dawno temu, chyba w latach 70., ale jestem im bardzo wdzięczna i opiekuję się nimi - mówi. Wicemarszałek hoduje tez cztery krzaki pomidorów, ma również miętę, oregano, trawę cytrynową. - To frajda patrzeć, jak rosną - mówi.

Gdzie lewicowy polityk spędza lato? "Stara chałupa, wodę wyciągam wiadrem" [URLOP OD POLITYKI]>>>

W ogrodzie czyta. Teraz już po raz kolejny zagłębia się we wspomnienia byłego premiera Wielkiej Brytanii Winstona Churchilla.- To kopalnia wiedzy o polityce - podkreśla.

- Wyniosła pani coś z tej książki dla siebie? - pytam.

- Churchill pokazuje, że trzeba czasem podejmować decyzje niepopularne, wbrew opinii publicznej, wbrew najbliższemu otoczeniu, jeśli jest się do nich przekonanym. Czasem trzeba myśleć dalej, a nie tylko o tym, co dzieje się teraz. Ważne jest też to, że każdą porażkę można później przekuć w sukces.

Więcej o: