Nerwowo na proteście w obronie sądów w Gryfinie. Radny rozsmarował pizzę na twarzy mężczyzny

Zaczęło się od wspólnego czytania konstytucji przed gmachem sądu, skończyło - na uderzeniu pizzą w twarz jednego z mężczyzn. Teraz lokalny radny tłumaczy, że działał w emocjach i ubolewa nad całym zdarzeniem.

Gryfino (woj. zachodniopomorskie) było we wtorek jednym z wielu miast, gdzie zorganizowano spontaniczny protest w obronie sądów. Przed gmachem budynku zebrała się spora grupa osób, które wspólnie czytały konstytucję.

W tłumie protestujących pojawił się nagle mężczyzna z pizzą w pudełku, nazywany przez prawicowe media zwykłym "przechodniem". Przez kilka chwil próbował zakłócić protest - do czasu, aż na jego twarzy wylądował kawałek pizzy, dosłownie rozsmarowany przez lokalnego radnego, Marka Brzezińskiego.

(Awantura rozpoczyna się ok. 2:50 poniższego nagrania)

 

Prawicowe i lokalne media w swoich tekstach podkreślają, że Brzeziński jest gryfińskim radnym PO. Co innego słyszymy jednak w szczecińskim biurze tej partii.

- Nigdy nie był i nie jest członkiem Platformy Obywatelskiej - komentuje biuro prasowe. - Natomiast w 2014 roku startował z naszych list do rady powiatu. Ale formalnie w żaden sposób nie należy do partii - dodaje lokalna PO.

"To nie powinno się wydarzyć"

Sam radny w rozmowie z Gazeta.pl ubolewa nad całą sytuacją. Jak tłumaczy, mężczyzna z pizzą w pudełku ewidentnie był prowokatorem. - Zachowywał się agresywnie, próbował wejść w tłum. Zaczął się przeciskać, podczas gdy stojący tam policjant nie reagował - relacjonuje Brzeziński. - Wcześniej poleciała w naszą stronę petarda, były krzyki - dodał.

- W pewnym momencie za moimi plecami usłyszałem "Pizza, przejście!". Zdezorientowany odsunąłem się w bok. Wtedy usłyszałem w moją stronę obraźliwe: "Przeproś, chamie jeden" - opowiada radny.

Poczułem zagrożenie i że takiemu zachowaniu trzeba postawić mur. Działałem w emocjach. Gdyby policjant zareagował wcześniej, do takiej sytuacji by nie doszło

- tłumaczy Brzeziński. - Ubolewam, że do tego doszło. To nie powinno się wydarzyć. Zostałem przez niego brutalnie przeciągnięty za granicę, za którą nie ma nic dobrego. Nie ma porozumienia, jest tylko rozczarowanie i wstyd. Będę unikać takich sytuacji w przyszłości - podkreślił.

Policja w Gryfinie nie komentuje sprawy i po szczegóły odsyła nas do Prokuratury Okręgowej w Szczecinie. Czekamy na stanowisko śledczych.

Więcej o: