"Atmosfera piknikowa, spacerowicze i turyści". Błaszczak o manifestacji w obronie sądów

Szef MSWiA Mariusz Błaszczak przyznał w publicznej telewizji, że czwartkowa manifestacja w obronie niezależności sądów była liczniejsza od niedzielnej. Dalej brnął w swoim stylu.

Błaszczak był pytany w „Kwadransie politycznym” w TVP o wieczorne protesty w związku z forsowanymi przez PiS zmianami w sądownictwie. Zaznaczył, że chociaż demonstrujących było więcej niż w niedzielę, to należy pamiętać, że są wakacje, w związku z czym było tam "wielu spacerowiczów".

- Ludzie przyjechali do Warszawy, myślę, że bardzo wielu z nich zatrzymało się, żeby zobaczyć, co tam się dzieje – powiedział minister. 

– To wszystko odbywało się w atmosferze piknikowej, chociaż to, co mówili politycy totalnej opozycji, mówili poważnie, bo to jest efekt ich frustracji. Mają świadomość tego, że przyjęta przez Sejm ustawa kończy czasy, w których byli równi i równiejsi wobec prawa, byli tacy, co stali ponad prawem – powiedział szef MSWiA.

Zdaniem ministra wśród protestujących można wyróżnić tych, którzy byli po prostu zainteresowani tym, co się dzieje, oraz "obrońców układów", którzy chcieliby, "żeby było tak jak było”.

Błaszczak dodał, że zmiany przeprowadzane przez PiS "domykają postkomunizm w Polsce". 

Różnice w szacunkach

Stołeczna policja liczbę uczestników protestu na Krakowskim Przedmieściu szacowała na 14 tysięcy w szczytowym momencie. Warszawski ratusz podał, że manifestujących było ponad 50 tysięcy.

Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej w audiobooku do pobrania i odsłuchania za darmo >>

Prezydent wyjechał do Helu. Ale i tak nie uniknął protestów. Było "veto" przed rezydencją