Co Lech Kaczyński mówił o polskich sędziach? Te słowa nie spodobają się prezesowi PiS

Lech Kaczyński pełnił urząd prezydenta przez blisko 5 lat. W tym czasie bardzo często mówił o roli sądownictwa w Polsce oraz trójpodziale władzy. Przypominamy słowa, do których wracał w wielu swoich przemówieniach.

Prawie trzy i pół tysiąca - tylu sędziów odebrało swoje nominacje z rąk prezydenta Lecha Kaczyńskiego. 17 z nich awansował w ten sposób do Sądu Najwyższego - w tym obecną jego prezes, prof. Małgorzatę Gersdorf.

W trakcie każdej takiej uroczystości w Pałacu Prezydenckim Lech Kaczyński zwracał się do przedstawicieli trzeciej władzy z osobistym przesłaniem. Niemal zawsze powtarzał, że praca sędziego wiąże się z ogromną odpowiedzialnością. Dostrzegał przy tym problemy, z którymi zmaga się środowisko sędziowskie, wytykał ich błędy. Jednocześnie jednak podkreślał niezależność sądów od przedstawicieli innych władz.

Niezależność sądów w naszym kraju jest zagwarantowana bardzo solennie, bardziej niż w niejednej konstytucji innych państw europejskich, także tych, które są członkami Unii Europejskiej. To rozwiązanie, można powiedzieć, modelowe. Jego kształt wynikał z przemyśleń związanych z sytuacją w poprzedniej rzeczywistości ustrojowej naszego kraju

- prezydent Lech Kaczyński, 9 kwietnia 2008 roku.

To jest model utrwalony w naszej europejskiej cywilizacji, chociaż w Polsce występujący w formie bardzo modelowej, ale to nie oznacza, że nie powinien być przedmiotem refleksji. (...) Nie mówię teraz o refleksji ustrojowej, tutaj nie będzie istotnych zmian, jak sądzę. Myślę o państwa osobistej refleksji wtedy, gdy siadacie za stołem sędziowskim

- prezydent Lech Kaczyński, 28 lutego 2008 roku.

Jestem najgłębiej przekonany, że zdecydowana większość polskich sędziów, a mamy ich w naszym kraju dużo – bardzo dużo w porównaniu z innymi krajami – to ludzie, którzy znakomicie swoje obowiązki wypełniają. Znakomicie, zgodnie ze swoimi przekonaniami i sumieniem. (...) Jestem najgłębiej przekonany, że zdecydowana większość to ludzie, którzy nie minęli się z powołaniem

- prezydent Lech Kaczyński, 23 czerwca 2006 roku.

W Polsce, można powiedzieć, mamy do czynienia z niewątpliwie pełną odrębnością władzy sądowniczej. Pełną i można stwierdzić, że większą, niż przeciętnie w Europie. Ja to akceptuję co do zasady i nie zamierzam robić niczego, aby ten stan rzeczy w sposób istotny zmieniać

- prezydent Lech Kaczyński, 27 kwietnia 2006 roku.

Rzadko kiedy taki model idealny występuje w całkowicie realnej rzeczywistości. W Polsce tak jest, choć oczywiście nie bez zakłóceń

- prezydent Lech Kaczyński, 15 stycznia 2010 roku.

Przed laty (...) 50 procent osób, które przychodziły ze skargami, mówiły o sądach – one w wielu przypadkach ewidentnie nie miały racji, proste przejrzenie sprawy wskazywało na to, że racji po ich stronie nie ma tu żadnej, ale subiektywne odczucie, że w sądach nie jest sprawiedliwie, nawet jeżeli dokonuje się tutaj nieuzasadnionych uogólnień i na ogół jest sprawiedliwie, jednak ludzie to inaczej postrzegają – to rzecz z punktu widzenia funkcjonowania demokratycznego państwa prawa niezmiernie groźna

- prezydent Lech Kaczyński, 21 marca 2007 roku.

Pan prezes [Sądu Najwyższego] mówił o poprawiającej się sprawności SN. Tutaj szczególnie krzepiące są informacje dotyczące terminu rozpatrywania kasacji. Okres 6-8 miesięcy to rzeczywiście już nie okres specjalnie długi, to rzeczywiście nie jest gorzej, przynajmniej, co mogę powiedzieć w oparciu o swoją skromną wiedzę, niż w innych krajach europejskich - bo w wielu przypadkach jest nawet lepiej niż w tych krajach

- prezydent Lech Kaczyński, 21 czerwca 2006 roku.

Pięć rzeczy, które musisz wiedzieć o skoku PiS na sądy >>>

Nadchodzi koniec trójpodziału władz. Zmiany w Krajowej Radzie Sądownictwa podporządkują sądy politykom

Więcej o: