Pokazał jak łatwo nabrać ludzi na fake newsy. W ciągu trzech minut uwierzył mu ważny polityk

Radosław Piekarz, doradca podatkowy, postanowił sprawdzić, czy ktoś da się nabrać, jeżeli umieści na Twitterze nieprawdziwą informację. W ciągu trzech minut informację podali dalej m.in. wicemarszałek Senatu oraz znany socjolog polityki.

"To był krótki, trzyminutowy eksperyment. Efekty mnie przeraziły, bo przecież info totalnie niewiarygodne" - tak ekonomista Radosław Piekarz skomentował tempo, w jakim rozprzestrzenił się stworzony przez niego fake news. Mężczyzna napisał wcześniej na Twitterze, że rozmawiał z klientem, który oświadczył, że "chce przenieść firmę do Polski, bo we Francji nie da się już żyć". Informację błyskawicznie podał dalej m.in. Adam Bielan.

Entuzjastyczne komentarze

Piekarz napisał, że usunął swój wpis po trzech minutach. W tym czasie wiele osób go udostępniło, padły też liczne komentarze oraz pytania - np. "czy to dlatego, że uchodźcy zanieczyszczają powietrze", czy może powodem są podatki.

Pojawił się też entuzjastyczny komentarz, że takie informacje będą się pojawiać coraz częściej, ponieważ "Polska oferuje towar w dużej części Europy coraz częściej deficytowy - poczucie bezpieczeństwa"

Podobnego zdania był Marcin Palade, socjolog polityki, który w styczniu ubiegłego roku na trzy miesiące zasiadł w zarządzie Polskiego Radia i pisał m.in. dla "Do Rzeczy".

Kiedy Piekarz przyznał, że informacja jest nieprawdziwa, spotkał się z bardzo mieszanymi reakcjami. Część osób była równie zdumiona, co on, rezultatem eksperymentu. Niektórzy uznali jednak, że postąpił nieuczciwie i stracił wiarygodność. Sam autor całego zamieszania poinformował też, że "już u polityka i politologa ma bana".

Więcej o: