Podkomisja smoleńska zwołała nagłą konferencję. Tylko po to, by uderzyć w opozycję i TVN24

Podkomisja ds. ponownego zbadania katastrofy smoleńskiej odpowiedziała na zarzuty, które pojawiły się w materiale TVN24. Wynikało z niego, że przy ogłaszaniu wyników swoich prac 10 kwietnia nie wzięła pod uwagę raportu Wojskowej Akademii Technicznej.

Członkowie podkomisji smoleńskiej MON zwołali dziś kilkuminutową konferencję. Miała ona być odpowiedzią na zarzuty opozycji i wnioski wynikające z materiału wyemitowanego w programie "Czarno na białym" TVN24. 

Jak twierdzą dziennikarze TVN24, film podkomisji smoleńskiej pokazywany podczas konferencji 10 kwietnia nie uwzględniał analiz naukowców Wojskowej Akademii Technicznej. Wynikało z nich, że lot tupolewa po urwaniu fragmentu skrzydła nie był stabilny. Przedstawiciele podkomisji byli jednak innego zdania - twierdzili, że oderwanie fragmentu skrzydła nie mogło powodować obrotu maszyny i mogła ona lecieć dalej. 

"Beczki nie da się zatrzymać"

"Samolot powinien zacząć się obracać, po tym jak rozpoczyna wznoszenie, a kąt natarcia zaczyna przekraczać 4 stopnie. Im większy kąt natarcia samolotu, tym większy współczynnik momentu przechylającego. Tak zwanej beczki nie da się zatrzymać i to już powyżej czterech stopni kąta natarcia samolotu. Ale tego w filmie podkomisji nie ma. W filmie są tylko małe kąty natarcia. Samolot uderzył w brzozę, gdy jego kąt natarcia wynosił około 15 stopni" - informował reporter "Czarno na białym" na podstawie analiz naukowców WAT.

Platforma Obywatelska złożyła w związku z tym do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez podkomisję smoleńską MON. Zdaniem posłów badania WAT zostały zmanipulowane i nie uprawniają do postawienia tez, które zostały postawione w prezentacji podkomisji.

Dąbrowski: Informacja nieprzetworzona

Na te zarzuty odpowiadał dziś członek podkomisji Marek Dąbrowski. Twierdził, że informacja w materiale TVN24 to informacja "nieprzetworzona, której autor nie rozumiał", a dane z WAT wcale nie przeczą wnioskom podkomisji smoleńskiej. 

-  Państwo posłowie, który złożyli wniosek, złożyli go na podstawie programu "Czarno na białym" z TVN24, gdzie kąt natarcia był określony na 15 stopni, przy czym autor materiału oparł się na surowym wykresie z raportu Jerzego Millera - mówił Dąbrowski.

Jak powiedział członek podkomisji, "WAT określiła, że kąt natarcia wynosił maksymalnie 3 stopnie". - Wnioskodawcy nie wzięli pod uwagę, że już w 2011 r. strona polska dysponowała danymi z MAK-u, zgodnie z którymi, według odczytu rejestratora parametrów lotu, po przeliczeniu danych kąt natarcia wynosił maksymalnie 5,5 stopnia - zapewniał Dąbrowski.

Podkomisja na posiedzeniu SKON

Dziś odbywa się zamknięte posiedzenie sejmowej komisji obrony narodowej z udziałem członków podkomisji smoleńskiej. Podkomisja omówi ok. 600-stronicowy raport dotyczący eksperymentów pirotechnicznych, przedstawi prezentację podobieństw szczątków z eksperymentów ze szczątkami ze Smoleńska.

Przedstawiciele podkomisji mają także omówić "niejawny materiał dotyczący obrażeń termicznych ofiar znalezionych poza strefą pożaru".

'Wasze prawdziwe intencje to manipulacja umysłami'. Podkomisja smoleńska w Sejmie

Więcej o: