Wicemarszałek ubolewa, że dziennikarze "krzywdzą" Sadurską. "Jest rękojmią PiS"

Doświadczona czy niekompetentna? Informacja o przejściu Małgorzaty Sadurskiej do zarządu PZU wzbudza mieszane emocje. PiS uważa, że to dobra decyzja. Politycy innych opcji politycznych grzmią: to drugi Misiewicz.

Małgorzata Sadurska w poniedziałek opuści fotel Kancelarii Prezydenta i przejdzie do zarządu PZU. Politycy PiS nie widzą w tym niczego zdrożnego, podkreślając że dobrze sprawdziła się w polityce i jeszcze zdąży się nauczyć biznesu. Jednak poza partią rządzącą dominują krytyczne komentarze. Politycy i dziennikarze zarzucają rządowi kumoterstwo i obsadzanie spółek skarbu państwa ludźmi, którzy nie mają kompetencji, ale za to są gotowi realizować w nich program PiS.

90 tys. za naukę biznesu

Najczęściej powtarzającym się zarzutem wobec Małgorzaty Sadurskiej jest jej brak doświadczenia w sektorze biznesowym, pomimo którego ma zasiąść w zarządzie polskiego giganta ubezpieczeniowego. Poseł PO Jacek Brzezinka zapytał na Twitterze: "Ilu Polakom płaci się 90 tys. miesięcznie za to, że będą się uczyć biznesu?".

Roman Giertych przypomniał w Polsatnews, że w poprzedniej kadencji "wiceprezesem PZU był człowiek, który skończył doktorat z ekonomii, przez wiele lat na studiował za granicą i miał bardzo długą karierę w firmach ubezpieczeniowych". Teraz, jak mówił, "pieniądze większości Polaków będą zarządzane przez osobę, która kompletnie się na tym nie zna". Były minister edukacji narodowej podkreślił, że chodzi mu tylko o brak kompetencji Sadurskiej.

- Gdyby dziś minister finansów nagle został powołany na szefa np. PKO BP, to powiedziałbym, że to dopuszczalna sytuacja, bo ten człowiek był wcześniej szefem Banku Zachodniego WBK, dużego banku. To by mnie nie gorszyło, nawet jeśli poszedłby za duże pieniądze - przekonywał.

Małgorzata Sadurska. Od pupilki o. Tadeusza Rydzyka do rekina biznesu

Nawiązania do Misiewicza

- To przypomina sytuację Misiewicza - zauważył w rozmowie z TVN24 Stanisław Tyszka z Kukiz'15. Jego zdaniem 'w "paratiokracji" III RP nie liczą się kompetencje, tylko liczy się, czy ktoś jest mierny, bierny, ale wierny'. Do kariery byłego rzecznika MON nawiązała też Katarzyna Lubnauer z partii Nowoczesna. - Majątkiem publicznym powinny zarządzać osoby z odpowiednimi kwalifikacjami. Dość misiewiczów w spółkach skarbu państwa - oświadczyła.

Rękojmia PiS

Poseł Marek Suski z PiS uważa, że zarzuty wobec Sadurskiej są nieuzasadnione. Przede wszystkim, jak mówił w Radiu Zet, na pozycję wiceprezesa w PZU "poszukiwana jest osoba o wysokich kwalifikacjach, która zna program PiS i jest rękojmią, że będzie on realizowany". Jego zdaniem ustępująca ze stanowiska szefowa Kancelarii prezydenta spełnia te wymogi. - Jest prawnikiem i ma ogromne doświadczenie - podkreślił. Zaznaczył też, że przy wyborze członków zarządu ważne jest zaufanie. - Do Małgorzaty mamy - powiedział.

Suski powiedział przy okazji, że Sadurska nie musi przejść konkursu na wiceprezesa, ponieważ w PZU nie ma takiego wymogu.

Z kolei zdaniem ministra Henryka Kowalczyka Sadurska jest przez oponentów dyskryminowana ze względu na swoje polityczne doświadczenie. - Jeśli dyskwalifikacją ma być to, że jest szefową Kancelarii Prezydenta, to o czym my mówimy - powiedział w TVN24 Kowalczyk. I oświadczył, że Małgorzata Sadurska będzie podlegała "kwalifikacjom, konkursowi, tak jak każdy inny".

"Sprawiacie jej wielką krzywdę"

Za Sadurską wstawił się też marszałek Senatu Stanisław Karczewski. Na antenie RMF FM mówił, że była szefowa Kancelarii Prezydenta ma bogate doświadczenie polityczne i sprawdzi się w biznesie. - Jest bardzo doświadczonym człowiekiem - przekonywał Karczewski. - Jest rzetelnym politykiem, rzetelną osobą i jest uczciwa. To wystarczy - stwierdził. I napomniał tych, którzy ją krytykują. - Wiem, że słucha tego programu. Dziennikarze i politycy sprawiają jej wielką krzywdę - podkreślił.

Kiedy dziennikarz wytknął, że Sadurska nie ma doświadczenia biznesowego zasugerował, że zawsze trzeba jakoś zacząć. - Do biznesu mają iść ludzie, którzy pracowali w biznesie, tak? To jak mają zaczynać pracę w biznesie? - zapytał. Z kolei na zarzut o kumoterstwo w PiS odpowiedział tylko, że "Ostachowicz miał zarabiać znacznie więcej".