Waszczykowski chce w USA prosić o pomoc ws. Smoleńska. Ma już umówione spotkanie

Witold Waszczykowski zaraz po świętach wybiera się do USA. Zapowiada, że częścią tej wizyty będzie rozmowa o katastrofie smoleńskiej. I ma bardzo konkretne oczekiwania.

- Jak pan odpowiada w czasie rozmów na najwyższym szczeblu dyplomatycznym na pytanie, co wydarzyło się 10 kwietnia w Smoleńsku? - zapytali szefa polskiej dyplomacji dziennikarze wPolityce. Waszczykowski odparł, że "katastrofa jest owiana wielką tajemnicą" i "jednym ze scenariuszy, które musimy rozważać, jest celowe działanie, zamach".

W środę chce o Smoleńsku opowiadać sekretarzowi stanu USA, Rexowi Tillersonowi. Co dokładnie zamierza powiedzieć? - Na jakim etapie jest polskie śledztwo w sprawie tragedii - że jest sparaliżowane brakiem możliwości odzyskania wraku i skrzynek, niemożnością jakiejkolwiek współpracy z prokuraturą rosyjską, brakiem możliwości przesłuchania kontrolerów, którzy mieli swój udział w doprowadzeniu do katastrofy - zdradził dziennikarzom prawicowego portalu.

Czego oczekuje? "Przynajmniej zainteresowania", a w dalszej perspektywie także "presji dyplomatycznej" na Rosję. Z wywiadu wynika też, że Polska chce poprosić USA o formalne włączenie się do śledztwa. 

Waszczykowski twierdzi, że "administracja Baracka Obamy była pod wpływem koncepcji resetu z Moskwą". Jak mówi minister, prośba ws. Smoleńska padła na spotkaniu z Johnem Kerrym w 2015 r. Jak zareagowały USA? Zupełną ciszą - dowiadujemy się z wywiadu na łamach wPolityce.

A TERAZ ZOBACZ: "Coraz bliżej prawdy". Od 6 lat Jarosław Kaczyński powtarza to samo

Więcej o: