PO miała "odkłamywać" katastrofę smoleńską. Minęło kilka miesięcy - sprawdzamy efekty

- Paranoiczna narracja zawsze będzie bardziej przyciągała uwagę od tej logicznej. Szaleństwo się przebija - mówią posłowie z parlamentarnego zespołu zwalczającego manipulacje dot. katastrofy smoleńskiej. Jak rzeczywiście wygląda "odkłamywanie"?

- Widać było, że prokuratorzy zostali przymuszeni, by zabrać głos, a nie zrobili kompletnie nic. Żadnych nowych dokumentów, żadnych nowych faktów - mówi w poniedziałek w Sejmie poseł PO Marcin Kierwiński.

To reakcja na konferencję prokuratorów badających katastrofę smoleńską. Kierwiński zabiera głos nieprzypadkowo. Jest przewodniczącym powołanego w październiku zespołu, który miał reagować na kłamstwa ze strony PiS o tym, co wydarzyło się 10 kwietnia 2010 r.

Rocznica tragedii coraz bliżej. To dobry moment, by zapytać posłów, jak działa ich zespół i co udało im się dotychczas „odkłamać”.

Powołany w ubiegłym roku zespół parlamentarny ma długą i trudną do zapamiętania nazwę. Brzmi ona dokładnie: „Parlamentarny zespół Platformy Obywatelskiej do zbadania przypadków manipulowania przyczynami katastrofy smoleńskiej z dnia 10 kwietnia 2010 roku w celu osiągnięcia korzyści politycznych”.

PO lakonicznie o zespole

Bezskutecznie szukam jakichkolwiek protokołów z posiedzeń zespołu albo podsumowań na stronach sejmowych. W końcu udaje mi się znaleźć kilka transmisji z posiedzeń na stronie iTV Sejm. Czy zwykłemu Kowalskiemu zależy na tym, by cierpliwie tego słuchać i wyłapywać ważne fragmenty?

Zaglądam na oficjalną stronę internetową Platformy Obywatelskiej. Znajduję dwa komunikaty - z 26 października (informacja o powołaniu zespołu) i 25 listopada (krótka relacja z pierwszego posiedzenia, ustalenie planu pracy). A poza tym - nic.

Na stronie klubu parlamentarnego już lepiej - sześć komunikatów. Aby do nich dotrzeć, muszę zajrzeć do archiwum aktualności, toną w natłoku innych. Są komunikaty z 26 października i 25 listopada, jest też zapis konferencji z 9 listopada, podczas której posłowie sprzeciwiali się ekshumacji ofiar i wskazywali, że nie są one konieczne. Czytam też wpis z 15 lutego o briefingu, kiedy posłowie zarzucali Antoniemu Macierewiczowi używanie katastrofy jako narzędzia politycznego i krytykowali działania podkomisji smoleńskiej.

Jeden z ostatnich wpisów dotyczących zespołu pojawia się 14 marca. Posłowie informują wtedy o liście do premier Beaty Szydło ws. zamknięcia stron internetowych, na których znajdował się raport komisji Jerzego Millera. PO dementuje wtedy też, że Polska „oddała śledztwo Rosji”. Najnowszy - 3 kwietnia - to reakcja na konferencję prokuratury.

 

Brejza: Informujemy na Facebooku i Twitterze

- Jakie kłamstwa udało się państwu obalić? - pytam rzecznika klubu PO posła Jana Grabca. - Jest ich kilkadziesiąt - zapewnia Grabiec. - Praca zespołu polega na systematycznej analizie informacji prokuratury i podkomisji Antoniego Macierewicza i zestawianiu ich z faktami. Zapraszani są eksperci. Jednym z ostatnich tematów było przygotowanie wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego - dodaje poseł. Po szczegóły odsyła jednak do przewodniczącego Kierwińskiego.

- Jedna z kwestii to rola generała Andrzeja Błasika w dwóch aspektach: przygotowanie 36. specpułku i jego przeszkolenie, a także odpowiedzialności za konkretny lot 10 kwietnia - mówi mi Marcin Kierwiński. - Proszę pamiętać, że pan generał raportował na płycie lotniska prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu zapewniając o gotowości samolotu do podróży. Z czterech członków załogi trzech nie miało uprawnień do pilotowania tupolewa - przypomina poseł.

Kontaktuję się za też z posłem Krzysztofem Brejzą, członkiem zespołu. - Ostatnie posiedzenie odbyło się około dziesięciu dni temu, dotyczyło roli pana generała Andrzeja Błasika w kontekście katastrofy. Bardzo szczegółowa prezentacja autorstwa posła Pawła Suskiego. Na nasze pytania odpowiadał dodatkowo dr inż. Maciej Lasek - mówi Brejza.

- Czy informacje o zespole docierają do obywateli? Sam miałem problem z ich znalezieniem - zauważam. -  Jedno z posiedzeń było pokazywane w telewizji, są też transmitowane w internecie. Poza tym na bieżąco informujemy o nich w mediach społecznościowych - zapewnia poseł.

Strona, o której nie wie samo PO

Zachęcony przez posła Brejzę zaglądam na profile polityków PO. Dopiero za ich pośrednictwem trafiam na fanpage „Fakty o Smoleńsku”, który, jak się okazuje, jest oficjalnym kanałem komunikacji zespołu.

Rzeczywiście, są tam przejrzyste plansze wprost dementujące niektóre manipulacje, są też dokumenty, zdjęcia z posiedzeń. Fanpage dociera jednak do niewielkiej liczby osób - ma ok. 900 polubień. Dla porównania, Antoniego Macierewicza „lubi” na Facebooku ok. 30 tys. osób.

Materiały, którymi dzielą się członkowie zespołu, są udostępniane zaledwie kilkadziesiąt razy. Jest i strona internetowa - faktyosmolensku.pl - znajdują się na niej aktualne informacje o zespole, są też trzy prezentacje (dwie autorstwa dr. Macieja Laska), treści interpelacji (PO domaga się m.in. informacji od MON o działaniu podkomisji smoleńskiej).

O tym jednak, że strona już działa, nie mają prawa wiedzieć wyborcy, bo nie wiedzą o tym nawet niektórzy politycy PO. Jeden z wysoko postawionych polityków partii zapytany o to powiedział mi, że strona miała być przygotowywana, ale „nie wie, kiedy będzie”.

- Mamy dużo sygnałów, że ludzie widzą to, co robimy - uważa jednak Kierwiński.  - Staramy się na bieżąco reagować na wszystkie kłamstwa Antoniego Macierewicza, rewelacje prokuratury. Zawsze są to grafiki wrzucane do internetu lub konferencje prasowe - dodaje.

Kluzik-Rostkowska: Gdzieś musi być nasz błąd

Na stronie internetowej zespołu, do której odesłali mnie członkowie zespołu, czytam o łącznie czterech posiedzeniach. - To były posiedzenia otwarte dla mediów, w rzeczywistości było ich więcej. Podczas posiedzeń zamkniętych przygotowywaliśmy się, zapoznawaliśmy z raportami i publikacjami - mówi mi posłanka PO Joanna Kluzik-Rostkowska, także członkini zespołu.

- Jakie były najważniejsze kłamstwa, które państwo obalili? - pytam posłankę.

- Chociażby to, że Polska oddała śledztwo Rosjanom, co jest nieprawdą, bo polska strona zaczęła prace bezpośrednio po katastrofie, a kilka dni później ruszyły prace komisji. Kolejne kłamstwo dotyczyło tego, że generał Andrzej Błasik wyciągnął wnioski z katastrofy CASY. Kiedy jednak widzimy, jakie błędy popełniono podczas lotu do Smoleńska, to okazuje się, że część z nich się powtórzyła - mówi Kluzik-Rostkowska.

Posłanka dodaje, że dr inż. Maciej Lasek podczas posiedzenia „rozprawiał” się także z zarzutami o fałszowaniu zapisów z rejestratorów.

- O państwa działalności słyszy się niewiele - mówię.

- Rzeczywiście, gdzieś musi być nasz błąd. Posiedzenia zespołu są otwarte, każdy może przyjść, ale trwają półtorej godziny, dwie, więc nie są atrakcyjne. Potem robimy konferencje prasowe, ale podczas nich nie można pokazywać prezentacji. A materia nie jest prosta, wymaga głębszych wyjaśnień. Może powinniśmy przemyśleć zmianę formuły? - zastanawia się Kluzik-Rostkowska.

Ostatecznie parlamentarzystka przyznaje, że cieszy się z mojego telefonu, bo więcej osób dowie się o działalności zespołu.

Zespół zamilknie 10 kwietnia

Jednocześnie nadal działa strona internetowa parlamentarnego zespołu powołanego przez ówczesnego posła Antoniego Macierewicza w 2010 r. Zespół od początku lansował m.in. tezy dotyczące wybuchu.

Strona pojawia się jako pierwsza w wynikach wyszukiwania po wpisaniu hasła „zespół Smoleńsk”. Można znaleźć na niej nie tylko uporządkowane dane dotyczące posiedzeń, ale także dokumenty, raporty, materiały. Sporo danych. I z dużym prawdopodobieństwem to właśnie na tę stronę trafia ktoś, kto szuka informacji o Smoleńsku. Strona zespołu Kierwińskiego „nie wyskakuje” w pierwszych wynikach wyszukiwarce.

10 kwietnia, kiedy najgłośniej wybrzmiewać będą różne smoleńskie teorie, zespół Platformy Obywatelskiej nie zabierze głosu. - Wtedy powinniśmy w zadumie i spokoju oddać hołd ofiarom katastrofy smoleńskiej. Na pewno w okolicach tej daty planujemy jakieś aktywności, ale nie bezpośrednio w dniu rocznicy - zapewnia Marcin Kierwiński.

"Szaleństwo się przebija"

W marcu Antoni Macierewicz udzielił dwóch głośnych wywiadów - dla PAP i „Gazety Polskiej” - w których mówił m.in. o „zasadzce” w Smoleńsku i o tym, że wiele danych w sprawie katastrofy zostało ukrytych przez komisję Jerzego Millera. Wypowiedzi dotyczące tragedii udzielone przez ministra zawsze odbijają się szerokim echem.

- Czy słowa Antoniego Macierewicza nie są głośniejsze niż wasze wnioski? - pytam posła Brejzę. - Paranoiczna narracja zawsze będzie bardziej przyciągała uwagę od tej logicznej, racjonalnej, taką, jaką my prezentujemy - słyszę odpowiedź. - Z racji pełnionej funkcji zasięg ministra jest większy - mówi Kierwiński.

Pytam też o to posłankę Kluzik-Rostkowską. Czyżbym słyszał w głosie smutek? - Działa zwykła ciekawość, cóż znowu wymyślił pan minister. Szaleństwo się przebija.

Zobacz także: Macierewicz: Podkomisja smoleńska wkrótce przedstawi swoje ustalenia

Więcej o: