Pamiętacie "stodołę" Szyszki? Nie będzie postępowania ws. oświadczeń majątkowych ministra

• W ub. roku prokuratura zajęła się oświadczeniami majątkowymi Szyszki
• Śledczy sprawdzali je z powodu doniesień medialnych o nieścisłościach
• Prokuratura: Nie będzie postępowania, nie było próby zatajenia majątku

Nieścisłości w oświadczeniu majątkowym ministra środowiska opisał "Newsweek" - w dokumentach nie wpisano m.in. wartości "stodoły" polityka w Tucznie, a jedynie cenę, za którą polityk kupił działkę w latach 90. Tymczasem agenci nieruchomości twierdzili, że "stodoła" - a naprawdę elegancki, trzystumetrowy budynek - może być wart nawet 500 tys. złotych. Postępowanie zdecydowało jednak, że śledztwa nie będzie. Powód? Okoliczności nie wskazują na to, że Jan Szyszko chciał zataić fakt posiadania obiektu, bo wpisał go w oświadczenie - tłumaczył portalowi Gazeta.pl rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Michał Dziekański. Jak dodał, politycy nie muszą wpisywać do oświadczenia dokładnej wartości budynków, a jedynie ich wartość szacunkową.

Dowiedz się więcej:

Dlaczego CBA zainteresowało się oświadczeniami Szyszki?

W czerwcu Centralne Biuro Antykorupcyjne rozpoczęło analizę oświadczeń majątkowych polityka. Urzędników szczególnie zainteresowała "stodoła" w Tucznie, którą minister wpisał do oświadczenia majątkowego. Budynek - opisany przez Szyszkę właśnie jako "stodoła" - według ekspertów jest warto około 500 tys. zł. Sprawę ujawnił "Newsweek"; na początku czerwca tygodnik informował, że trzystumetrowa "stodoła" to w rzeczywistości elegancki budynek z czerwonej cegły z murowanymi schodami, ogrodem i altaną. CZYTAJ WIĘCEJ >>>

Jak minister tłumaczył się z zarzutów?

Początkowo Szyszko nie odpowiadał na pytania tygodnika, dlaczego w oświadczeniu nie podał aktualnej wartości budynku w Tucznie. W końcu dziennikarz "Newsweeka" zapytał go o to ponownie po konferencji prasowej. - Dla mnie Tuczno ma ogromną wartości i dla mnie poniżającym jest, o ile ktoś twierdzi, że jest wart tylko 500 tysięcy złotych. Tam zgromadzona jest ogromna wiedza przyrodnicza i mogę powiedzieć, że wartość tego według mnie jest ogromna - tłumaczył. - O ile byłaby to wartość ubezpieczeniowa, to byłaby ona podana w moim oświadczeniu poselskim. Nie jest to ubezpieczone, w związku z tym nie ma tej wartości - dodał. CZYTAJ WIĘCEJ >>>

Szyszko nie wpisał też w oświadczenia kolekcji poroży

W lipcu złodzieje włamali się do domu ministra w Tucznie i ukradli z niego kolekcję sześciu poroży, którą szef resortu wycenia na 14 tys. zł. Okazało się jednak, że Szyszko nie uwzględnił kolekcji w oświadczeniu majątkowym - a zgodnie z prawem posłowie mają obowiązek wpisać do niego mienie ruchome o wartości powyżej 10 tys. zł. Sprawę badały CBA i prokuratura. Ich zdaniem do złamania przepisów jednak nie doszło - wartość żadnego z poroży nie przekroczyła 10 tys. zł, więc Szyszko nie miał obowiązku wpisania ich w oświadczenie. Wartość całej kolekcji nie jest istotna, liczy się wycena poszczególnych jej elementów - tłumaczył rzecznik prokuratury.

A TERAZ ZOBACZ: Celna riposta Węglarczyka w TVP

Więcej o: