Kapral z Żurawicy pokazał, jak witać się z Misiewiczem. Tylko on się wyłamał

Salutowanie, nazywanie "ministrem", trzymanie parasola nad głową. Z taką czcią żołnierze z Żurawicy przyjęli Bartłomieja Misiewicza. Jednak nie wszyscy w wojsku uważają, że to im przystoi.

- Na to, by oficerowie meldowali się temu młodemu człowiekowi czy tytułowali go ministrem, nie może być zgody - tak pierwszą sytuację, kiedy żołnierze salutowali Bartłomiejowi Misiewiczowi, komentował Jarosław Kaczyński. 

Jak się jednak okazuje, nie było to zachowanie odosobnione. Wczoraj wypłynęło nagranie, na którym widać, jak honory rzecznikowi MON oddają żołnierze z 1. Batalionu Czołgów z Żurawicy. Dodatkowo, podczas uroczystego apelu, Misiewicza tytułowano "ministrem" i wznoszono okrzyki "Czołem panie ministrze!".

Co ciekawe, nie wszyscy mundurowi wczuli się w kuriozalny klimat. Jeden z żołnierzy, kapral, zachował się tak, jak powinien w sytuacji, kiedy ma do czynienia z urzędnikiem państwowym - podał rękę rzecznikowi MON, a zasalutował wyłącznie dowódcy 21. Brygady Strzelców Podhalańskich (na nagraniu ok. 17 min 40 sek). 

 

- Jest niedopuszczalne, żeby oficerowie wojska polskiego meldowali się komukolwiek poza ustalonymi prawnie osobami - kategorycznie komentował jakiś czas temu minister Macierewicz. 

Zgodnie z Regulaminem Ogólnym Sił Zbrojnych RP osoby, którym żołnierze powinni oddawać honory, to prezydent, marszałkowie Sejmu i Senatu, premier oraz minister obrony narodowej. Poza nimi żołnierze oddają honory także przełożonym i wojskowym starszym oraz równym stopniem.