Gen. Skrzypczak o Misiewiczu, nie owijał w bawełnę: "W armii nadawałby się do pracy w kuchni"

- Pozycja Misiewicza jest tak silna, że nawet sobie tego nie wyobrażamy - ocenił w rozmowie z Gazeta.pl gen. Waldemar Skrzypczak. W TVN24 zwracał uwagę, że "skoro oczekuje się od żołnierzy, że będą składali meldunki Misiewiczowi, to łamie im się kręgosłup". Wskazywał zagrożenia dla armii, płynące z polityki kadrowej ministra Macierewicza.
Pozycja Bartłomieja Misiewicza jest tak silna, że nawet sobie tego nie wyobrażamy. I nie znamy źródeł tej pozycji. Zwykle oceniamy po kompetencjach, ale tu nie ma czego oceniać. To zagadka, którą trzeba rozwikłać - skąd ta siła pochodzi

- powiedział w rozmowie z Gazeta.pl gen. Skrzypczak, b. dowódca wojsk lądowych.

Patrząc na pana Misiewicza, jego poziom przygotowania zawodowego... W cywilu on był aptekarzem, pomocnikiem w aptece. Wydaje się, że w armii - ja jestem stary, doświadczony żołnierz - na pewno by się nadawał do pracy w kuchni 

- stwierdził z kolei w rozmowie z Moniką Olejnik w programie "Kropka nad i".

"Łamanie kręgosłupów" w armii

Generał w TVN24 mówił, że "armię drąży choroba poddaństwa". Jak opisywał, zna "przynajmniej dwa przypadki" wojskowych, którzy musieli się pożegnać ze stanowiskami z powodu Misiewicza.

- Gen. Andrzej Reudowicz był krótko na stanowisku dowódcy 12. dywizji, ale w związku z tym, że niestosownie - według pana Misiewicza - przyjął go w jednostce wojskowej, czyli nie wyszedł i nie złożył meldunku, pożegnał się ze stanowiskiem. To jest generał bardzo poważany w NATO, trudno było go tak usunąć z dnia na dzień, więc go przesunięto do struktur NATO. Takich przypadków było więcej - zapewniał. - To jest kuriozalna sytuacja, że rzecznik prasowy ministra oczekuje, że dowódca jednostki do niego przyjdzie i będzie mu składał meldunek - zaznaczył. - Jeśli przyjeżdżał do mnie rzecznik prasowy min. Szczygło, to wychodził do niego mój rzecznik prasowy - dodał.

Uważa, że "skoro oczekuje się od żołnierzy, że będą składali meldunki Misiewiczowi, to znaczy, że łamie im się kręgosłup i armia stała się narzędziem w ręku polityków, którzy się po prostu armią bawią". - Niech te zabawki zostawią w spokoju - powiedział Skrzypczak.

"Uznano, że moje wystąpienie było niepoprawne polityczne"

A jak komentował u Olejnik swoje odejście z Wojskowego Instytutu Technicznego Uzbrojenia, gdzie był doradcą?

- Kiedy powiedziałem, co myślę o tym, jak się wojskowych traktuje, jak się każe im meldować, uznano, że moje wystąpienie było niepoprawne polityczne i że należy się ze mną rozstać i ja uznałem, że to ja powinienem zrobić i tak się stało - opisywał. W rozmowie z Gazeta.pl zaznaczył, że "wykonał ruch wyprzedzający, żeby mój szef nie miał nieprzyjemności".

Generał ostrzega: "Armia będzie rozbita"

Skrzypczak odniósł się też w "Kropce nad i" do odejść wysokich oficerów (m.in. szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Mieczysława Gocuła i dowódcy generalnego rodzajów sił zbrojnych gen. broni Mirosława Różańskiego). Stwierdził, że "ławka w armii jest krótka" i gen. Leszek Surawski, który został właśnie Szefem Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, jest ostatnim przygotowanym, by piastować wysokie stanowiska.

Przewidywał, że te stanowiska zaczną niedługo zajmować nieprzygotowani ludzie, "którzy przeskakują szczeble kariery". - Wie pani, co to znaczy na czas wojny? To jest to samo co armia rosyjska w 41 roku. Armia będzie rozbita. Nie można do tego dopuścić, armia jest gwarantem naszego bezpieczeństwa - oburzał się. Krytykował też podporządkowanie Obrony Terytorialnej Macierewiczowi.

Cały program "Kropka nad i" można obejrzeć tutaj.

ZOBACZ TEŻ: Misiewicz zostaje w MON. Minister Macierewicz zapowiada wyciągnięcie konsekwencji wobec dziennikarzy

 

Więcej o: