Prezydencki doradca o wojskowych: "Drżą przed Misiewiczem. Deficyty charakteru"

Prezydencki doradca prof. Andrzej Zybertowicz, dopytywany w TVN24 o ocenę Bartłomieja Misiewicza, odpowiedział uwagą pod adresem wojskowych. Posłowie, którzy też brali udział w programie, zaczęli kiwać głowami z dezaprobatą.

W niedzielnym programie "Kawa na ławę", oprócz polityków PiS i opozycji udział wziął także prezydencki doradca prof. Andrzej Zybertowicz. Wśród tematów znalazły się m.in. pomysły Prawa i Sprawiedliwości na metropolię warszawską, czy polityczna przyszłość Donalda Tuska. 

Na koniec programu prowadzący Bogdan Rymanowski zwrócił się bezpośrednio do prof. Zybertowicza. - I jeszcze jedno pytanie do pana profesora: czy pan wie, co dalej z rzecznikiem MON-u Bartłomiejem Misiewiczem. Okazuje się, że zniknął ze strony oficjalnej MON-u. Rzecznik rządu mówi o tym, że jest urlopowany. Czy pana zdaniem powinien zostać do końca na urlopie? - zapytał. 

- Pan prezydent i jego doradcy nie zajmują się nominacjami dyrektorskimi w MON - odpowiedział Zybertowicz. 

- Ale pan prezydent jest zwierzchnikiem sił zbrojnych - kontynuował Rymanowski. - A pan profesor jakie zdanie ma pan o Misiewiczu? - dopytywał.

Kilka razy go widziałem. Jest to człowiek o silnej osobowości. Tak silnej, że niektórzy wojskowi przed nim drżą

- odparował Zybertowicz, uśmiechając się, co widać na fragmencie nagrania, umieszczonym na Twitterze:

Na pytanie Rymanowskiego, czy to "wina wojskowych", powiedział: "myślę, że tak".

To deficyty charakteru po stronie niektórych wojskowych

- dodał Zybertowicz.

Na nagraniu widać też, że początkowo posłanka Joanna Scheuring-Wielgus z Nowoczesnej i wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki są rozbawieni, uśmiecha się też Rafał Trzaskowski z PO, ale kiedy Zybertowicz kończy uwagą o wojskowych, Wielgus i Trzaskowski zaczynają kiwać głowami z dezaprobatą. Powagę przez cały czas zachowywał Stanisław Tyszka z Kukiz'15. Po odpowiedzi profesora prowadzący zakończył program.

Kontrowersyjny rzecznik MON

O Misiewiczu było ostatnio głośno z powodu imprezy, w której - według relacji mediów - miał uczestniczyć w Białymstoku. Ale impreza to nie pierwszy raz, gdy Misiewicz wywołał kontrowersje. Do prokuratury trafiła sprawa rzekomego proponowania stanowisk członkom PO. Śledztwo umorzono, a w grudniu Misiewicz wrócił do pełnienia stanowisk w MON (na czas wyjaśniania sprawy był zawieszony).

Kontrowersje wywołało też m.in. przyznanie mu złotego medalu za "Za zasługi dla obronności kraju", czy też fakt, że żołnierze salutowali mu i witali słowami "czołem panie ministrze".

Bartłomiej Misiewicz jako 20-latek, tuż po katastrofie smoleńskiej, wstąpił do PiS. Od początku współpracował z Antonim Macierewiczem. Już dwa lata później był członkiem Rady Politycznej tej partii.

Kiedy PiS objął rządy w 2015 r., został rzecznikiem MON, szefem gabinetu politycznego Antoniego Macierewicza oraz pełnomocnikiem ds. Centrum Eksperckiego kontrwywiadu NATO. Dziennikarze wytykali mu wówczas, że pracował jedynie w aptece, a także podnosili kwestię jego wykształcenia, na co odpowiadał, że jego awans był „oparty na dziewięcioletniej pracy, a tym samym zdobytej wiedzy i nabraniu kompetencji”.

A TERAZ ZOBACZ: Duda: "Notariusz dobrej zmiany" nie jest określeniem, które mnie obraża"

Więcej o: