Lichocka o Misiewiczu: "Odbiło mu". Uspokaja: to od ciężkiej pracy dla Polski

- Jest młody. Odbiło mu. Woda sodowa nie wybiera wyłącznie Platformy, wybiera też młodych chłopaków, którzy ciężko pracowali za darmo - mówiła w Jarocinie posłanka Joanna Lichocka o asystencie Macierewicza.

Na spotkaniu z wyborcami w Jarocinie posłanka postanowiła zmierzyć się z mitem, że PiS zatrudnia znajomych bez kompetencji. Nie dała się wyprowadzić z równowagi okrzykami z sali, że posady dostają dziś pielęgniarki i aptekarze. Zaczęła pytać o konkretne nazwiska. Kiedy padło z sali nazwisko Bartłomieja Misiewicza, rzecznika prasowego szefa MON, szybko odparowała: Przy sprawie smoleńskiej jeździł dzień i noc, z Macierewiczem, po najbardziej zapadłych dziurach. Ciężko pracował. Należy mu się order i to nie jeden, ponieważ pracował dla Polski.  

Ale Lichocka dostrzegła też drugą stronę medalu:

Misiewicz jest młody. Odbiło mu. Woda sodowa nie wybiera wyłącznie Platformy, wybiera też młodych chłopaków, którzy ciężko pracowali za darmo przez kilka lat i teraz stali się asystentami bardzo ważnego ministra 

Posłanka nie traci jednak nadziei i wierzy, że młody asystent oprzytomnieje. O tekście  "Faktu" opisującym, że na nocną imprezę w Białymstoku przyjechał służbową limuzyną mówi, że został zmanipulowany. - Nie było pokazanego Misiewicza jak się bawi, był stojący Misiewicz. A oni opisali, że tańcował z dziewczynami - obruszyła się Lichocka.

 

Przyznała też z lekkim smutkiem, że przeciwnicy PiS mają skuteczną propagandę. - Ludzie mówią o Misiewiczach i Pisiewiczach, ale jak zapytać o konkretne nazwisko - zawiesiła głos. Oczywiście, nie twierdzi, że przypadków skoku na posady i pieniądze nie było. - Rząd, administracja, spółki to mnóstwo ludzi, których trzeba było wymienić, którzy realizują politykę rządu, tego rządu - oświadczyła.   

Kiedyś PiS chciał likwidacji gabinetów politycznych. Teraz zatrudnia tam kilkadziesiąt osób, w tym Bartłomieja Misiewicza

Więcej o: