Maciej Lasek zmiażdżył Komisję Smoleńską. "Przeproście i zakończcie tę tragifarsę"

Były przewodniczący Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych Maciej Lasek na Twitterze rozliczył Komisję Smoleńską z dotychczasowych "osiągnięć". Wytknął brak skutecznych działań i co ważniejsze efektów.

Kilka wpisów na Twitterze wystarczyło Maciejowi Laskowi, żeby pokazać, że powołana przez Antoniego Macierewicza, szefa Ministerstwa Obrony Narodowej - Komisja Smoleńska nie zrobiła żadnych postępów ws. wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej z 2010 roku. Lasek zrewidował głośne deklaracje KS. I w punktach wymienił dotychczasowe osiągnięcia. 

Maciej Lasek punktuje ekspertów Macierewicza

Przypomniał m.in., że mimo deklaracji Macierewicza z lutego 2016 roku nie złożono doniesienia do prokuratury ws. zniszczenia dokumentów dot. katastrofy. Chodzi o Dziennik Działania Dyżurnych Służb Operacyjnych obejmujący 10 kwietnia 2010 roku. 400-stronicowy protokół sporządzono z polecenia szefa Centrum Zarządzania Kryzysowego w lutym 2012 roku. Lasek odniósł się też do słów Witolda Waszczykowskiego, szefa Ministerstwa Spraw Zagranicznych, który na wtorkowej konferencji - ku zaskoczeniu wszystkich - zadeklarował, że szanse na odzyskanie wraku są "coraz mniejsze".

Wśród kilku wpisów Macieja Laska obnażających nieudolność działań Komisji Smoleńskiej znalazł się też ten emocjonalny. Były szef PKBWL i tzw. zespołu Laska, który miał za zadanie przekazywać rzetelną, specjalistyczną wiedzę o katastrofie - w reakcji na teorie spiskowe, napisał:

Maciej Lasek jest inżynierem specjalistą od mechaniki lotu, po katastrofie smoleńskiej brał udział w pracach tzw. komisji Millera, która analizowała tragedię. Finalnie ustalono, że przyczyną katastrofy smoleńskiej było zbyt szybkie opadanie, zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania, spóźnione odejście na drugi krąg i w konsekwencji zderzenie z przeszkodą terenową. Członkowie komisji podkreślali, że ani rejestratory dźwięku, ani parametrów lotu nie potwierdzają tezy o wybuchu na pokładzie samolotu, którą forsował Antoni Macierewicz. Ponadto w raporcie wskazano m.in. na błędy rosyjskich kontrolerów z lotniska w Smoleńsku.

Katastrofa zbadana i wciąż badana

Do lipca 2011 r. przyczyny katastrofy badała Komisja Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, którą kierował ówczesny szef MSWiA Jerzy Miller. Tragicznym lotem prezydenckiego tupolewa zajmował się też parlamentarny zespół smoleński, na którego czele stal Antoni Macierewicz. Jego raport z kwietnia 2015 r. zawierał tezę, że prawdopodobną przyczyną katastrofy była seria wybuchów m.in. na lewym skrzydle, w kadłubie i prezydenckiej salonce. Od lutego 2016 r. katastrofą zajmuje się podkomisja powołana przez ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza.

 O stanowisko ws. działań KS poprosiliśmy Ministerstwo Obrony Narodowej.

A TERAZ ZOBACZ: Rok temu byście w to nie uwierzyli. Absurdy PiS-u

Więcej o: