Kuchciński wysyła pisma do opozycji. Posłowie: Panie marszałku, my zastraszyć się nie damy

Marszałek Sejmu wysłał do 45 posłów opozycji pisma, w których domaga się wyjaśnień ws. sejmowego protestu z 16 grudnia. Posłowie traktują to jako próbę zastraszenia.

Marszałek Sejmu Marek Kuchciński wysłał pisma do posłów, którzy 16 grudnia protestowali w Sejmie. Domaga się od nich wyjaśnień.

Zwracam się do Pani Poseł o złożenie na moje ręce wyjaśnień w sprawie uczestnictwa Pani Poseł w dniu 16 grudnia 2016 r. w działaniach uniemożliwiających prace Sejmu na sali posiedzeń, polegających na gromadzeniu się posłów poza wyznaczonymi, stałymi miejscami do siedzenia oraz blokowaniu dostępu do mównicy, a także miejsca osoby, która przewodniczyła obradom

- pisma o takiej treści zamieściły na swoich profilach m.in. posłanki Nowoczesnej Joanna Schmidt oraz Katarzyna Lubnauer.

"Panie Marszałku, protestowałam, bo łamaliście demokrację. #Represje stop" - napisała Schmidt na Facebooku. "Próba zastraszenia? #cela+" - skomentowała Lubnauer.

Na złożenie wyjaśnień posłowie mają czas do rozpoczęcia następnego posiedzenia Sejmu. Taki termin wyznaczył im Kuchciński. Szef klubu PO Sławomir Neumann zapowiedział, że na pismo odpowie w piątek. To samo zamierza zrobić Katarzyna Lubnauer.  - Na pewno przygotujemy jakieś pismo; myślę że to pismo będzie podobne dla wszystkich naszych posłów, którzy dostali takie pisma - zaznaczyła. 

"To próba zastraszenia" 

- Pisma dostało 45 posłów, którzy 16 grudnia przerwali obrady Sejmu - powiedział w czwartek dyrektor biura Prasowego Kancelarii Sejmu Andrzej Grzegrzółka. Poseł Nowoczesnej Michał Stasiński mówił, że do sekretariatu jego klubu wpłynęły pisma adresowane do 16 posłów. Rzecznik PO Jan Grabiec poinformował natomiast, że listy od marszałka Kuchcińskiego otrzymało także kilkudziesięciu posłów Platformy. 

Grabiec ocenił, że marszałek Sejmu "eskaluje" konflikt. Z kolei Stasiński stwierdził, że Nowoczesna traktuje pismo marszałka "jako próbę zastraszenia". - Ale mogę powiedzieć: Panie marszałku my zastraszyć się nie damy - dodał. - Nie wiemy, dlaczego akurat ta szesnastka została pomazańcami marszałka Kuchcińskiego, ponieważ (...) nie podaje żadnych argumentów, nie podaje źródeł, nie publikuje zdjęć, które miałyby uprawdopodobniać nasz udział w procederze polegającym na, to prawdziwe przestępstwo, przemieszczaniu się i nie zasiadaniu w miejscu nam przeznaczonym. To naprawdę wręcz kuriozalna sytuacja - ironizował poseł Nowoczesnej.

Błaszczak straszył posłów

W ubiegłym tygodniu szef MSWiA Mariusz Błaszczak stwierdził, że wobec protestujących posłów  "bardziej właściwe są regulaminowe kary finansowe". - Również wymiar sprawiedliwości, myślę, że zajmie się posłami, którzy łamią prawo - dodał. - Nie ulega żadnej wątpliwości, że uniemożliwianie marszałkowi wykonywania jego obowiązków jest przestępstwem przewidzianym w Kodeksie karnym, to art. 128 ust. 3, (przestępstwem) zagrożonym karą do 10 lat więzienia" - przypomniał szef MSWiA.

Nawiązując do tej wypowiedzi Stasiński powiedział w czwartek: Możemy zatem z bardzo dużą obawą i wręcz pewnością traktować to pismo jako początek działań pana ministra Błaszczaka za pośrednictwem pana marszałka Kuchcińskiego, których finałem ma być wyrok sądu w świetle Kodeksu karnego.

Zobacz także: Antoni Macierewicz tłumaczy, dlaczego protest w Sejmie zakończono dzięki Matce Boskiej Częstochowskiej