PiS mówi, dlaczego nie chce pokazać nagrań z Sali Kolumnowej. "Mogą być wskazówką dla zamachowca"

• R. Terlecki: "Nagrania z monitoringu z 16.12 nie powinny być upublicznione"
• Wicemarszałek Sejmu uważa, że zagroziłoby to bezpieczeństwu parlamentu
• Taśmy z monitoringu mogą zostać udostępnione na żądanie prokuratury

- Ochrona Sejmu uważa, że nagrania z monitoringu nie powinny być upubliczniane ze względu na bezpieczeństwo parlamentu - powiedział we wtorek wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki. Chodzi o nagrania monitoringu w Sali Kolumnowej z 16 grudnia, kiedy Sejm głosował m.in. nad ustawą budżetową. Terlecki tłumaczył, że ich upublicznienie naraziłoby parlament na niebezpieczeństwo. - Nagrania z taśm mogą być wskazówką dla kogoś, kto zamierza zrobić coś niewłaściwego w Sejmie, np. dokonać zamachu - wyjaśnił. Szef klubu PiS dodał jednak, że taśmy mogłyby zostać udostępnione na żądanie prokuratury. CZYTAJ WIĘCEJ >>>

Dowiedz się więcej:

Co jeszcze powiedział Terlecki na konferencji prasowej?

Wicemarszałek Sejmu był pytany m.in. o możliwość przeniesienia obrad 11 stycznia poza gmach na Wiejskiej. - Nie jest tak, żeby posiedzenie Sejmu było związane z jakimś konkretnym miejscem. Odbywa się w sali plenarnej, ale może odbywać się też w każdym innym miejscu, tego nie reguluje Regulamin Sejmu - odpowiedział. Jednocześnie wyraził nadzieję, że do tego czasu "radykalna opozycja otrzeźwieje", dzięki czemu posiedzenie będzie mogło odbyć się tam, gdzie zwykle. Poseł mówił także o planach budowy ogrodzenia wokół Sejmu. - Od lat Sejm zabiegał, żeby odtworzyć ogrodzenie, które było wokół budynków Sejmu jeszcze w czasach II RP - stwierdził Terlecki.

Co wydarzyło się 16 grudnia?

Głosowania m.in. nad ustawą budżetową 16 grudnia zostały przeniesione do Sali Kolumnowej. Wcześniej opozycja blokowała mównicę sejmową, uniemożliwiając prowadzenie obrad. Protest był następstwem wykluczenia z posiedzenia posła PO Michała Szczerby oraz planowanych przez Kuchcińskiego zmian zasad pracy dziennikarzy w Sejmie. Opozycja uznała głosowania nad budżetem za nielegalne; domaga się ich powtórzenia na sali plenarnej Sejmu. Od 16 grudnia posłowie PO i Nowoczesnej stale, rotacyjnie, przebywają na sali obrad. Ich akcja ma potrwać do 11 stycznia, na kiedy to zaplanowane jest kolejne posiedzenie Sejmu.

Jakie zarzuty ma opozycja wobec głosowań w Sali Kolumnowej?

Posłowie PO zwrócili się do marszałka Sejmu o zapis wszystkich kamer rejestrujących obraz na Sali Kolumnowej z 16 grudnia. Decyzja PO to pokłosie wtorkowego materiału "Faktów" TVN. Podano w nim, że w jednym z głosowań do kworum mogło zabraknąć 9 głosów. W materiale pokazano m.in. fragmenty nagrań z kamery, która 16 grudnia wieczorem transmitowała obraz z Sali Kolumnowej do internetu oraz nagrań, które sporządzili telefonami komórkowymi posłowie opozycji. Politycy PiS twierdzą, że opozycja opiera się na niepełnym materiale z Sali Kolumnowej bądź nim manipuluje.

Jak konflikt w Sejmie komentuje PiS?

- Nie ma żadnej możliwości prawnej, aby powtarzać głosowania nad ustawą budżetową na 2017 r.; ta sprawa jest definitywnie zamknięta - oświadczył w czwartek wicemarszałek Sejmu, szef klubu PiS Ryszard Terlecki. Terlecki zapewnił, że wszystkie głosowania w Sali Kolumnowej 16 grudnia odbyły się zgodnie z prawem. - Wszystkie przepisy zostały dochowane, nie ma tu żadnych wątpliwości prawnych - podkreślił. Jak dodał, na temat prawidłowości głosowań są przygotowane ekspertyzy i marszałek Sejmu Marek Kuchciński "pewnie będzie je przedstawiał w przyszłym tygodniu".

 

Więcej o: