"Jak się robi pucz". TVP wyjaśnia krok po kroku, dlaczego opozycji nie wyszła "próba destabilizacji państwa"

W "Wiadomościach" TVP pojawił się materiał podsumowujący grudniowe działania opozycji. Jego autorka bez zająknięcia mówi o "nieudanym puczu radykalnej opozycji". I krok po kroku ten pucz analizuje.

Widzowie "Wiadomości" TVP mogli się już przyzwyczaić do narracji wokół działań opozycji. Dlatego nie dziwi środowy materiał w "Wiadomościach", który opisywał przebieg "nieudanego puczu radykalnej opozycji" - czyli trwającego od 16 grudnia protestu w sali plenarnej Sejmu.

Kolejna próba destabilizacji państwa

Już na początku materiału autorka Ewa Bugała wspomniała o "próbie destabilizacji państwa" (ten termin nie pierwszy raz pojawił się w TVP w kontekście tego protestu) przez "radykalną opozycję", która w nocy z 16 na 17 grudnia rozpoczęła okupowanie sejmowej mównicy.

Dalej usłyszeliśmy, że w tej próbie uczestniczyli protestujący aktywiści KOD.- Jedni wskakiwali na maski, inni symulowali, że zostali zaatakowani przez policję - relacjonowała. Jednak "symulant", do którego nawiązała dziennikarka, twierdzi, że wcale niczego nie udawał, tylko wykorzystał jedną z pokojowych form protestu.

Sam protest z perspektywy Telewizji Polskiej wydawał się bardzo przemyślany. - Wszystko wyglądało na zorganizowaną próbę siłowego przejęcia władzy - skwitowała te wydarzenia dziennikarka. I powołała się na słowa Jarosława Kaczyńskiego, który w wywiadzie dla "wSieci" również mówił o puczu. - Czerpią z Majdanu. Nie wiem jak można Polsce życzyć krwawych rozruchów, ale widać tam żadnych hamulców nie ma - powiedział prezes PiS.

Opozycja nawołuje do przemocy

W kolejnej części reportażu dziennikarka wyliczała sytuacje, w których opozycja "nawoływała do przemocy". Po raz kolejny zacytowano słowa Bronisława Komorowskiego:

To jest takie towarzystwo, że cofnie się dopiero, jak dostanie cepem prawdy w łeb.

W materiale wykorzystano też wypowiedź konstytucjonalisty Jerzego Stępnia, który powiedział:

W tej chwili nie ma mowy o prawie. Liczy się tylko goła siła fizyczna. Kto będzie miał za sobą więcej ludzi, kto więcej osób wyprowadzi na ulice, ten będzie zwyciężał. Prawo się już nie liczy.

A słowa Ryszarda Petru, który po raz kolejny powiedział, że opozycja będzie kontynuować protest do 11 stycznia, chyba że PiS zrealizuje jej postulaty, zostały nazwane "groźbami".

Obywatele nie protestują

Jak podkreśliła jednak dziennikarka, protest opozycji już dawno zakończył się fiaskiem. - Próba destabilizacji państwa nie powiodła się, bo równie radykalni, jak posłowie opozycji, nie okazali się obywatele. Przed Sejmem zjawiło się nie więcej niż 3 tys. osób - podsumowała.

W materiale pojawiło się także nawiązanie do otwartego listu, który pułkownik Adam Mazguła skierował do polskich żołnierzy. Przypomniał im, że ślubowali na Konstytucję i nie powinni dopuścić do jej łamania.

Zobacz także WIDEO: Kaczyński pomylił się, mówiąc o puczu. Pokazujemy, jak nie popełnić tego samego błędu 

Więcej o: