"Chciałabym nagrać informację dla pani widzów". Posłanka Nowoczesnej zaskoczyła w Sejmie reporterkę "Wiadomości"

"Redaktor Bugała zwykle nagrywa nas, dziś my nagraliśmy ją. Prawda czasem boli" - napisała na Twitterze posłanka Joanna Scheuring-Wielgus i pokazała nagranie utarczki słownej z dziennikarką. Skrytykowali ją za to niektórzy inni przedstawiciele mediów.

Joanna Scheuring-Wielgus z Nowoczesnej znalazła dziennikarkę "Wiadomości" TVP na loży prasowej w Sejmie. I zaczęła prosić wyraźnie zaskoczoną Ewę Bugałę o nagranie wypowiedzi.

- Pani jest dziennikarką, ja bym chciała nagrać informację dla pani widzów - powiedziała posłanka. - Dlaczego pani nie chce? Pani robi informacje, które są zmanipulowane i chciałabym to nagrać dla pani widzów - nie ustępowała Scheuring-Wielgus. - Chciałabym, żeby choć raz miała pani bezstronne informacje - dodała. - Niech pani zadzwoni do rzecznika - stwierdziła na to dziennikarka.

Po chwili Bugała wyszła na hol, a posłanka poszła za nią. - Wstydzi się pani? Wstydzi się pani, że robi takie informacje zmanipulowane? - rzuciła w kierunku dziennikarki Scheuring-Wielgus. - Nie wstydzę się - odparła.

Bugała - jak czytamy na stronie TVP - pracuje w telewizji publicznej od 2012 roku. Jest autorką materiałów, w których atakuje inne media, głównie TVN i "Gazetę Wyborczą", (np. ten) i poprzednie władze i opozycję (np. tutaj czy tutaj), protesty kobiet sprowadza do "ataku na pierwszą damę", o a ostatnio krytykuje organizacje pozarządowe

Czyje zachowanie oburza - posłanki czy dziennikarki?

Po tym, jak posłanka pokazała na Twitterze nagranie, wśród użytkowników serwisu - w tym wielu dziennikarzy - rozgorzała dyskusja nad zachowaniem parlamentarzystki i dziennikarski.

Część krytykowała takie zachowanie Joanna Scheuring-Wielgus, nawet pomimo krytycznego spojrzenia na pracę "Wiadomości". 

Bugały bronił także inny dziennikarz TVP,  Jarosław Olechowski. "Polityk publicznie stawia do pionu dziennikarza, bo nie podobają się newsy w telewizji" - napisał. Dodał też, że "tego jeszcze nie było", choć szybko przypomniano mu, że do podobnych sytuacji już wcześniej dochodziło.

Krzysztof Skórzyński z "Faktów" TVN napisał, że "absolutnie nie zgadza się z takim zachowaniem posła", jednak zwrócił uwagę, że do takich sytuacji dochodziło wielokrotnie.

Konrad Piasecki z Radia Zet i TVN24 ocenił, że dziennikarka powinna odpowiedzieć na zarzuty wobec swojej pracy, jednak "po ludzku" takie stosowanie nacisku mu się nie podobało.

Inni komentujący zwracali uwagę, że dziwnym może być, gdy dziennikarka odmawia posłance nagrania jej wypowiedzi - tym bardziej, że nie musi jej później wyemitować.

Warto pamiętać, że to nie pierwsza sytuacja, kiedy posłowie atakują dziennikarzy w Sejmie. W 2014 roku Krystyna Pawłowicz z PiS wyzwała reporterkę TVN24 od "idiotki" i "kłamczuchy"

Więcej o: