"To jest kompromitacja TVP", "państwo żeście oszaleli!". Gliński był gościem "Wiadomości". I nie wytrzymał

- Przykro mi, że w telewizji publicznej po zmianie politycznej, na którą ja harowałem przez wiele lat, spotykają mnie tego rodzaju zarzuty - mówił mocno poirytowany minister kultury. Chwilę wcześniej rozmowa o organizacjach pozarządowych wymknęła się spod kontroli.

W piątek Piotr Gliński niespodziewanie przeprosił podczas konferencji prasowej za ataki na organizacje pozarządowe, w tym personalnie na dzieci polityków. Wicepremier w zawoalowany sposób nawiązał w ten sposób do serii materiałów, które emitowały ''Wiadomości'' TVP. Gliński nie powiedział jednak wprost, czyje "krzywdzące opinie" ma na myśli. CZYTAJ WIĘCEJ >>>

Dziś minister kultury był gościem "Wiadomości" właśnie. I już pierwsze pytanie dotyczyło tego, za co i w imieniu kogo przeprosił wcześniej polityk.

- Panie redaktorze, po tym materiale, który państwo przed chwilą żeście pokazali, faktycznie jest mi nieco trudno spokojnie odpowiedzieć na to pytanie... Ale ja wyjaśniłem to w tym wystąpieniu bardzo precyzyjnie (...). Jest zupełnie oczywiste, że jeżeli łączy się pewne zjawiska, problemy i kwestie, takie jak rola czy znaczenie sektora pozarządowego i społeczeństwa obywatelskiego dla demokracji, jeśli robi się to w sposób uproszczony, bez podstawowej wiedzy, w sposób, w jaki to państwo pokazali, to jest to mówiąc delikatnie nieprofesjonalne - mówił Gliński.

Minister przypomniał, że od 30 lat zajmuje się właśnie tematem organizacji pozarządowych, w których pracował przez wiele lat. Wicepremier przekonywał, że zna dobrze problemy dręczące fundacje, a "ten sektor nie działa źle dlatego, że takie czy inne osoby z kimś spokrewnione w nim działają".

- W państwa stacji, w telewizji publicznej, od pewnego czasu próbuje się zupełnie niepotrzebnie prowadzić jakąś krucjatę przeciwko sektorowi pozarządowemu sugerując, że jest on zamieszany w jakieś działania naszych przeciwników politycznych - podkreślił Gliński.

"Czy pan sobie zdaje sprawę, że pan opowiada głupstwa?"

Polityk wielokrotnie zarzucał też prowadzącemu rozmowę Michałowi Adamczykowi, że informacje, którymi posługują się "Wiadomości", są wyrywkowe i "nie mają nic wspólnego z rzetelną oceną funkcjonowania organizacji pozarządowych". Wtedy dziennikarz przypuścił atak. - Po pana wypowiedzi zawrzało i pojawiły się komentarze, że pana przeprosiny były skierowane raczej do koleżanek pana żony, które pracują z nią w jednej fundacji. Bo fundacja, w której pracuje pana żona, dostała z Ministerstwa Kultury 50 tys. zł - oświadczył.

- Czy pan sobie zdaje sprawę, że pan opowiada głupstwa? Moja żona nie pracuje w tej fundacji, jest delegowana do jej rady przez sponsora, czyli amerykańskiej fundacji. Ta informacja była podawana. Pan powiedział, że ja bronię koleżanek... To jest poziom zarzutów, na które nie jestem w stanie odpowiadać (...). Zarzucanie mi, że ja daję swojej żonie 50 tys... Naprawdę, mogę się tylko roześmiać - nie wytrzymał Gliński.

- Przykro mi, że w telewizji publicznej po zmianie politycznej, na którą ja harowałem przez wiele lat, tego rodzaju zarzuty mnie spotykają. Nie wiem, jak mam to rozumieć w ogóle, to jest jakiś koszmar, dom wariatów. Państwo żeście oszaleli z tymi programami drążącymi organizacje pozarządowe, z tymi grafami łączącymi jakieś organizacje, pokazywanie zdjęć, przestępców, to wygląda jak listy gończe - wytykał minister.

- Ale nikt nie użył słowa przestępcy! My pokazujemy tylko te przypadki, gdzie pieniądze płyną szerokim strumieniem. Staramy się zastanowić, dlaczego tak się dzieje - bronił Adamczyk. - Pieniądze różnymi strumieniami płyną i m.in. to chcemy poprawić - tłumaczył wicepremier. - Ale nie mamy prawa zadawać takich pytań? Drążyć tematu, zastanowić się, dlaczego tak się dzieje? - dopytywał dziennikarz.

"Przychodzę tu i jestem atakowany... To kompromitacja"

- Nie, bo robicie to w sposób skrajnie nieprofesjonalny. Nie macie prawa w związku z tym. Dzwoniłem nawet do kierownictwa TVP w tej sprawie i proponowałem, że przyjdę do państwa programu i wyjaśnię, jak wygląda ta sytuacja. A przychodzę do programu i jestem atakowany, gdzie moja żona jest zamieszana w jakieś pieniądze, które przekazywałem... To jest kompromitacja telewizji publicznej - powtórzył Gliński.

Adamczyk próbował jeszcze wyjaśniać, że polityk został zaproszony do programu właśnie po to, by wyjaśnić burzę, którą rozpętały jego przeprosiny. Minister pozostał jednak nieugięty: - W internecie może pan znaleźć takie zarzuty, że konieczność ustosunkowywania się do nich wszystkich byłaby zupełnym absurdem. I to jest taka absurdalna sytuacja.