Macierewicz dał dostęp do informacji tajnych osobie powiązanej z Rosją? Siemoniak: "Sprawa jest bardzo poważna"

Były szef MON Tomasz Siemoniak domaga się wyjaśnienia informacji podawanych przez "Fakt24". Wynika z nich, że kierowana przez A. Macierewicza SKW mogła w 2007 r. niesłusznie wydać zgodę na dostęp do tajemnic państwowych jednemu z podsekretarzy w MON.

– Sprawa jest bardzo poważna, bo podważa całkowicie kompetencje SKW za czasów Macierewicza i obecnie – mówi w rozmowie z "Fakt24" były szef MON Tomasz Siemoniak. To reakcja na publikację "Faktu" dotyczącą byłego podsekretarza stanu w ministerstwie Jacka Kotasa.

W 2007 r. Służba Kontrwywiadu Wojskowego, kierowana wówczas przez Antoniego Macierewicza, udzieliła Kotasowi zgodę na dostęp do tajemnic państwowych. Według informacji podawanych przez MON, SKW "wydała certyfikat ograniczając dostęp do informacji niejawnych do klauzuli tajne".

Tymczasem jak twierdzą dziennikarze "Faktu", Kotas jako prezes w grupie "Radius Projekt" miał mieć powiązania biznesowe z osobą, która robiła interesy w Rosji z oficerami KGB i mafią.

"Nie miałem żadnych powiązań z rosyjskimi biznesmenami. Ani ja, ani firmy w organach których byłem, nie mieliśmy żadnych relacji czy związków z Rosją i podmiotami rosyjskimi" - zapewnia Kotas w rozmowie z "Polska The Times".

Siemoniak chce, by sprawę ostatecznie wyjaśniła sejmowa Komisja ds. Służb Specjalnych.

SKW: Wyjaśnimy rozbieżności

Szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego Jacek Bączek w opublikowanym komunikacie twierdzi, że to nie Antoni Macierewicz wydawał zgodę Jackowi Kotasowi na dostęp do tajemnic państwowych.

"Postępowanie sprawdzające zostało przeprowadzone przez SKW na wniosek ówczesnego sekretarza stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej, Pana M. Zająkały i nie dotyczyło dostępu do informacji ściśle tajnych" - czytamy.

Bączek twierdzi także, że Jacek Kotas w latach 2001-2007 "nie był zatrudniony, nie był prezesem, ani udziałowcem żadnego podmiotu gospodarczego, w tym spółki Radius". Przeczy temu jednak sam Kotas, który w wywiadzie dla "Polska The Times" potwierdził, że w Grupie Radius pracował od 2002 r. z kilkuletnimi przerwami do maja 2016 r.

"Inne służby specjalne oraz organy odpowiedzialne za bezpieczeństwo państwa, nigdy nie wnosiły zastrzeżeń(...).  Nie przekazały również negatywnych informacji, podważających wiarygodność Pana Jacka Kotasa" - informuje szef SKW.

Pojawiające się rozbieżności między dokumentacją z lat 2006-2007, a obecnymi informacjami medialnymi mają być wyjaśniane przez SKW.

W nawiązaniu do komunikatu SKW "Gazeta Wyborcza" zwraca uwagę, na konflikt interesów, jaki zachodzi w przypadku, kiedy to Jacek Bączek kontroluje Antoniego Macierewicza.

Założycielem SKW był Macierewicz. Przewodniczącym Komisji Weryfikacyjnej ds. WSI był Macierewicz. Parlamentarny zespół smoleński powołał Macierewicz. Jak widać, Bączek jest wieloletnim współpracownikiem i podwładnym obecnego ministra obrony. Kariera Bączka związana jest z Macierewiczem. Zatem czy Bączek może wiarygodnie kontrolować Macierewicza?

Zobacz także: Antoni Macierewicz miał spory problem z odpowiedzią na pytanie dziennikarki