Nowy sarkofag Kaczyńskich z błędem w dacie. Były też wątpliwości co do nazwiska prezydentowej

Zdjęcie z błędem w zapisie daty na nowym sarkofagu Kaczyńskich obiegło sieć. - Najpierw był problem z nazwiskiem prezydentowej, a potem jakieś kropki... - przyznaje w rozmowie z Gazeta.pl wyraźnie zdenerwowana projektantka.

Błąd interpunkcyjny polegał na postawieniu kropki po cyfrach rzymskich, za pomocą których zapisano miesiące w datach urodzin i śmierci Lecha i Marii Kaczyńskich. Wyglądało to tak:

Sarkofag Lecha i Marii KaczyńskichSarkofag Lecha i Marii Kaczyńskich Fot. Leszek Szymański / PAP

Zasady opisane w Słowniku Języka Polskiego są jasne - "kropki nie stawiamy po liczebnikach porządkowych pisanych cyframi rzymskimi, np. Miało to miejsce na początku XVII wieku". Zamiast kropki między cyframi należy po prostu postawić spację. Zapis na płycie powinien więc brzmieć:

21 VIII 1942 - 10 IV 2010
18 VI 1949 - 10 IV 2010

Błąd został jednak poprawiony zanim jeszcze sarkofag opuścił pracownię. W takiej wersji trafił na Wawel:

Sarkofag Lecha i Marii KaczyńskichSarkofag Lecha i Marii Kaczyńskich Fot. Jacek Bendarczyk / PAP

Zamieszanie z nazwiskiem

Chcieliśmy dowiedzieć się, jak doszło do popełnienia, a później wykrycia błędu. W tym celu zadzwoniliśmy do artysty rzeźbiarza Marka Moderau, który z kolei odesłał nas do projektantki Marty Witosławskiej.

Artystka wydawała się poruszona - jak powiedziała, wokół napisu na płycie było mnóstwo kontrowersji. - Nic nie wiem o żadnych kropkach. Do Krakowa przyjechała płyta już bez błędów. Ale już wcześniej były problemy z nazwiskiem prezydentowej - zdradziła Witosławska.

Okazuje się, że kiedy powstawała płyta sarkofagu, kilku językoznawców oburzyło się, że pani prezydentowa powinna zostać opisana jako "Z Mackiewiczów Kaczyńska". - Pytaliśmy wielu językoznawców, był spór, w końcu ustaliliśmy, że od końca XIX-wieku kobiety mogą mieć dwuczłonowe nazwisko - wyjaśniła sprawę artystka. Stanęło więc na Marii Helenie Mackiewicz-Kaczyńskiej.

Witosławska twierdzi też, że o kropkach w dacie dowiedziała się z mediów. - Płyta przyjechała do Krakowa bez błędów - podkreśla.