Giertych: Nie może być tak, że odszkodowanie dostają tylko "polegli", a ci, którzy "zginęli", nie dostają nic

- Wystarczyłoby jedno słowo Kaczyńskiego, by się cały ten spektakl przerwał - mówił o ekshumacjach ofiar katastrofy smoleńskiej Roman Giertych w TVN24. Jego zdaniem prezes PiS mógł "dać się zwieść pomysłom Macierewicza".

Zdaniem Romana Giertycha, ministerstwo obrony powinno upublicznić informacje o odszkodowaniach dla rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej. - Początkowe informacje o tych ugodach były publiczne, niech będą publiczne też informacje o dodatkowych ugodach, które zawiera MON - mówił w programie "Kropka nad i" w TVN 24. - Żeby nie było tak, że odszkodowanie dostają tylko ci, którzy "polegli", a ci którzy "zginęli", nie dostają nic - wyjaśnił.

- Wystarczyłoby jedno słowo Jarosława Kaczyńskiego, by się cały ten spektakl przerwał - oceniał ponowne ekshumacje Giertych. - Albo dał się zwieść pomysłom Macierewicza, albo jest w takiej sytuacji psychologicznej, że nie jest w stanie sobie powiedzieć, że to był wypadek - dodał. Jeśli Kaczyński przyznałby, że w Smoleńsku doszło do nieszczęśliwego wypadku, wtedy musiałby - w opinii Giertycha - wziąć część moralnej odpowiedzialności za wysłanie tych ludzi oraz brak odpowiednich samolotów czy szkoleń.

Ekshumacje ofiar katastrofy

Prokuratura Krajowa przejęła od zlikwidowanej prokuratury wojskowej trwające sześć lat śledztwo ws. katastrofy smoleńskiej 4 kwietnia tego roku. W czerwcu Prokuratura Krajowa poinformowała, że istnieje konieczność zbadania wszystkich ciał ofiar katastrofy smoleńskiej, które nie zostały spopielone. Wskazała wówczas, że badania sekcyjne będą miały znaczenie dla określenia przyczyny śmierci ofiar, a także przyczyn katastrofy. Przedstawiciele i pełnomocnicy rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej są podzieleni w sprawie ewentualnej ekshumacji ciał ich bliskich.

Ekshumacje zaczęto od ciał pary prezydenckiej. Czynności związane z ekshumacją Marii i Lecha Kaczyńskich rozpoczęły się w poniedziałek 14.11 ok. godziny 18, a zakończyły ok. godz. 1 w nocy we wtorek. Ciała zostały przewiezione do Katedry Patomorfologii Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego, gdzie rozpoczęto ich badanie. Wykazało ono, że przyczyną śmierci pary były ciężkie wielonarządowe uszkodzenia, połamane kości i poważne uszkodzenia głowy, typowe dla wypadków komunikacyjnych.