Tomasz Lis też podsumował rząd PiS: "To nie rok, to wyrok". A dalej jest tylko mocniej

Sukces - to słowo, którym PiS podsumowało rok swoich rządów. Cenzurkę gabinetowi Beaty Szydło wystawił też Tomasz Lis, ale jego ocenę od "sukcesu" dzieli przepaść.

Podczas kilkugodzinnej konferencji czołowi politycy Prawa i Sprawiedliwości mówili dziś o dokonaniach rządu Beaty Szydło. Zaczęło się od wielkiego show, pokazu umiejętności rzecznika Rafała Bochenka i wzruszającego klipu.

Później przyszedł czas na słowa. Głos zabierali kolejno premier i poszczególni ministrowie. "To był dobry rok" - to zdanie, które pojawiało się najczęściej, a z którym nie zgodzi się z pewnością Tomasz Lis. 

Dziennikarz w trzech wpisach podsumował dokonania PiS. "Dla Polski fatalny. Najgorszy od końca PRL-u" - napisał o minionym roku, dodając ironicznie, że "dla PIS-u i Misiewiczów doskonały". 

Zdaniem Lisa PiS u władzy to przede wszystkim "proste rozdawnictwo, spadek wzrostu gospodarczego, zdemolowanie pozycji i wizerunku Polski, promocja miernot, inwazja chamstwa i zemsta". 

"To nie rok, to wyrok" - podsumowuje w swoim stylu Lis, uzupełniając: "Jeszcze nigdy tak niewielu nie zepsuło tak wiele, tak szybko, z taką radością i zupełnie bez głowy".

Jak oceniasz rok rządów Prawa i Sprawiedliwości?
Więcej o: