"Ekshumacje to nie jest wasza sprawa". Ostre słowa wdowy smoleńskiej do dziennikarzy

Ewa Kochanowska, wdowa po zmarłym pod Smoleńskiem Januszu Kochanowskim, oskarża prokuratorów o to, że nie zrobili sekcji zwłok ofiar katastrofy. Za podnoszenie tematu ekshumacji dostało się też mediom.

Gościem wczorajszego programu "W punkt" Telewizji Republika była Ewa Kochanowska. Wdowa po zmarłym w katastrofie smoleńskiej rzeczniku praw obywatelskim odniosła się to tematu ekshumacji.

- Jesteśmy ofiarami, po raz kolejny. Najpierw zginęli nasi najbliżsi, a teraz przez 6 lat jesteśmy skazani na piekło. Za każdym razem, kiedy będzie mowa o ekshumacjach, będę wymieniać nazwiska, bo znamy osoby, które są za ten stan odpowiedzialne, i które powinny były poddać badaniom wszystkie ciała po przywiezieniu ich z Moskwy - mówiła.

Są to prokurator generalny Andrzej Seremet, zastępca prokuratora generalnego i szef prokuratury wojskowej Krzysztof Parulski oraz Ireneusz Szeląg, szef prokuratury okręgowej, która prowadziło śledztwo smoleńskie – wyliczała.

Zdaniem wdowy wymienieni prokuratorzy powinni przeprowadzić badania ciał tuż po przylocie do Polski. - Nie dopełnili tego obowiązku. Z czasem okazało się, że skutki ich zaniedbań są kolosalne. Gorzej, nie można zakończyć śledztwa, jeżeli ciała nie zostaną przebadane - stwierdziła. 

"Nie wszyscy są lojalni wobec zmarłych"

- W czerwcu rodziny miały spotkanie z prokuratorem prowadzącym śledztwo. Ustaliliśmy na prośbę wielu rodzin, że nie będziemy się wypowiadać na temat ekshumacji. Jeżeli muszą się one odbyć, to chcemy, by odbyły się przy jak najmniejszym szumie medialnym. Żeby nie były sensacją - skarżyła się Ewa Kochanowska.

- Powstrzymywałam się przed wystąpieniem w tej sprawie od czerwca do połowy października. Teraz okazuje się, że nie wszyscy uważają, że należy się lojalność w stosunku do zmarłych i do żałobników - mówiła. - Powinniśmy wywierać presję na media, żeby tą sprawą się nie zajmowały. To nie jest wasza sprawa - skierowała swoje słowa do mediów. 

Wdowa po Januszu Kochanowskim skarżyła się też na "głupotę ludzką, która się produkuje w różnych mediach, kompletnie nie zdając sobie sprawy z realiów". Nie sprecyzowała jednak, kogo ma na myśli. 

– Jednym wystarczy SMS, a innym kilkaset tomów akt to za mało, żeby się pogodzić się z pewnymi rzeczami. Jesteśmy różni, mamy różne pochodzenie, wywodzimy się z różnych tradycji i jesteśmy połączeni tylko tym nieszczęściem - mówiła. - I nawet w tym momencie ani rodziny nie chcą być solidarne, ani politycy nie chcą się zachowywać jak ludzie, tylko zachowują się jak bestie szarpiące ten temat na wszystkie strony. To jest niegodne człowieka. Potępiam to z całą mocą – stwierdziła. 

"Powinni położyć po sobie uszy"

Zdaniem Ewy Kochanowskiej, politycy opozycji boją się, "że okaże się coś nieoczekiwanego i zostaną obciążeni". - Politycy mają to do siebie, że plotą różne rzeczy. Należy się uodpornić i nie zwracać na to uwagi, ale takiego poziomu kretynizmu, chamstwa i głupoty, takiego "panświnizmu", jak przy okazji Smoleńska, dawno nie widziałam. Pozwalano sobie absolutnie na wszystko – oceniała. 

– Podgrzewanie emocji, budzenie konfliktów, przeciwstawianie rodzin, społeczeństwa. Robią to na bardzo nędznym i prymitywnym poziomie, grając bólem rodzin i zdezorientowanym społeczeństwem - powiedziała. - Dlatego zaczęłam od nazwisk i zawsze będę podkreślać, że to co my przechodzimy teraz, jest efektem niedopełnienia obowiązków i wymogów prawa przez poprzednią ekipę. Oni powinni uderzyć się w piersi i położyć po sobie uszy, a nie zachowywać się w tak arogancki i bezczelny sposób – stwierdziła Kochanowska. 

 

Zobacz także WIDEO: 'Najgorsze świństwo', 'skrajna makabreska'. Publicyści wstrząśnięci zapowiedzią ekshumacji smoleńskich:

 

Więcej o: