Setki Czeczenów koczują na granicy. Błaszczak: "Nie wpuścimy. To próba stworzenia nowego szlaku dla muzułmanów do Europy"

• Czeczeni uciekli przed reżimem Kadyrowa. Chcą statusu uchodźców
• Od kilku miesięcy śpią w zaimprowizowanych namiotach przy granicy
• "W Czeczenii nie ma wojny" - twierdzi Mariusz Błaszczak, szef MSWiA

Kilkuset Czeczenów koczuje od kilku miesięcy przy przejściu granicznym w Brześciu. Uciekli przed reżimem Ramzana Kadyrowa. Chcą dostać się do Polski i uzyskać status uchodźców. Są wśród nich kobiety i dzieci. Przekraczają granicę i z powrotem są odsyłani na Białoruś przez polskie władze. Pisaliśmy o tym kilka dni temu. 

Bogdan Rymanowski w dzisiejszym programie "Jeden na jeden" TVN24 zapytał Mariusza Błaszczaka, szef MSWiA, czy polskie władze wpuszczą do Polski Czeczenów. 

- Nie, nie będziemy ulegać presji tych, którzy chcą doprowadzić do kryzysu imigracyjnego. Nasza polityka jest zupełnie inna. Granica Polski jest szczelna. W Czeczenii nie ma wojny, w odróżnieniu od sytuacji sprzed lat - stwierdził Błaszczak. Celem podróży tych ludzi jest zachód Europy. To jest próba stworzenia nowego szlaku napływu muzułmanów do Europy. Póki jestem ministrem spraw wewnętrznych, póki rządzi rząd PiS, nie narazimy Polski na zagrożenie terrorystyczne - dodał. 

 

Nawet 3 tys. osób z Kaukazu

Jak podaje  "Gazeta Wyborcza" w Białymstoku, z protestującymi Czeczenami spotkał się kierownik konsulatu generalnego RP w Brześciu Sławomir Misiak. Wytłumaczył im, co mają zrobić, aby pozyskać polską wizę i odesłał do Straży Granicznej, która przyjmuje wnioski od starających się o status uchodźcy.

- To są obywatele Rosji. Przebywają na terytorium Białorusi, a jeśli chcą pozyskać wizę, muszą to zrobić właśnie na terytorium Federacji Rosyjskiej. Nie wykluczam, że odwiedzę ten obóz - mówił Misiak "Wyborczej".Z jego informacji wynika, że w Brześciu przebywa obecnie około trzech tysięcy osób z Kaukazu. Nie wiadomo jakie mają zamiary.

Kim jest Kadyrow?

Ramzan Kadyrow, szef Republiki Czeczeńskiej, uważany jest za człowieka Putina. Anna Politkowska, zamordowana dziennikarka opozycyjnej prasy rosyjskiej zarzucała mu inspirowanie morderstw i porwania dla okupu. Według opinii Centrum Praw Człowieka Memoriał w Czeczenii dochodzi do stosowania tortur, zabójstw politycznych i pogwałceń praw człowieka, a ogólną sytuację można określić jako "potworną". Pracownicy centrum twierdzą, że rosyjskie władze federalne nieoficjalnie tolerują te praktyki.

Więcej o: