"Dziś Polska zachowuje się WRESZCIE jak trzeba". Emocjonalne przemówienie Macierewicza w Gdańsku

• Antoni Macierewicz przemawiał na pogrzebie "Inki" i "Zagończyka"• "Dlaczego trzeba było czekać tak długo?" - pytał minister obrony narodowej• "Bano się jednego słowa: Niech żyje Polska. Tego się boją!" - odpowiadał

- Pamiętamy, jak zespół profesora Szwagrzyk spod trotuarów, ale także spod wielkich pomników katów naszych bohaterów, wydobywał szczątki tych, którzy walczyli o niepodległość - powiedział na pogrzebie "Inki" i "Zagończyka" Antoni Macierewicz. - Wydobywał czasami przy sprzeciwie tych, którzy chronili pamięć katów, a nie chcieli pamiętać o bohaterach. Dzisiaj Polska zachowuje się wreszcie jak trzeba - dodawał. Dalej pytał, "dlaczego trzeba było czekać tak długo, dlaczego trzeba było czekać nie tylko 50 lat sowieckiej okupacji, ale także 27 lat postkomunizmu?". - Co sprawiło, że ci, którzy rządzili, bali się pamięci Niezłomnych, bali się wartości, jakie ze sobą nieśli? Bano się jednego słowa. Tego, które pani porucznik "Inka" i pan pułkownik "Zagończyk" wykrzyczeli w twarz mordercom: Niech żyje Polska. Tego się boją! - stwierdził Macierewicz. 

Dowiedz się więcej:

Jak wyglądały uroczystości pogrzebowe?

W niedzielę na Cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku odbył się pogrzeb Danuty Siedzikówny, ps. Inka i Feliksa Selmanowicza, ps. Zagończyk, działaczy Armii Krajowej zabitych w 1946 r. Po blisko 70 latach IPN odnalazł ich ciała. Uroczystości zaczęły się od mszy św. w bazylice konkatedralnej Wniebowzięcia NMP o godz. 13.00. Przewodniczył jej arcybiskup Leszek Głódź. Przybyli prezydent Andrzej Duda i premierBeata Szydło. Po mszy ruszy kondukt żałobny.

Kim była "Inka"?

Danuta Siedzikówna urodziła się w 1928 r. w Guszczewinie na skraju Puszczy Białowieskiej. Wychowała się w rodzinie o tradycjach patriotycznych. Ojciec został zesłany na Sybir za działalność niepodległościową. Matkę zamordowało Gestapo. W 1943 r., po śmierci matki (mając zaledwie 15 lat), Danuta wstąpiła do AK. Po wkroczeniu Armii Czerwonej w 1944 r. podjęła pracę w nadleśnictwie Hajnówka. W 1945 r. została aresztowana przez grupę NKWD-UB za współpracę z antykomunistycznym podziemiem. Odbita przez patrol wileńskiej AK, służyła jako łączniczka i sanitariuszka w jednym ze szwadronów "Łupaszki". Pewnego dnia została wysłana do Gdańska po zaopatrzenie medyczne. 20 lipca 1946 r. aresztowało ją UB. Została osadzona w Gdańsku. Po ciężkim śledztwie, 3 sierpnia 1946 r. skazana została na karę śmierci przez Wojskowy Sąd Rejonowy. Nie miała wówczas ukończonych 18 lat.

 

Więcej o: