"Fakt": Morawiecki podpadł prezesowi. "Przekonali Kaczyńskiego, żeby przestał się z nim cackać"

Prezes PiS jest zniecierpliwiony brakiem widocznych efektów "planu Morawieckiego"? Rozmówcy "Faktu" przekonują, że tak. "Prezes stał się oschły dla wicepremiera" - twierdzą.

"Grono podszeptywaczy Jarosława Kaczyńskiego przekonało prezesa PiS, by przestał się cackać z wicepremierem i zaczął wymagać pierwszych efektów realizacji jego planu" - pisze "Fakt". Zdaniem rozmówców gazety jak na razie nie ma widocznych rezultatów prac Mateusza Morawieckiego - a to tylko napędza wewnątrzpartyjnych krytyków ministra rozwoju.

- Skończyły się spotkania, które zajmują długie dysputy o historii czy gospodarce - twierdzą anonimowi politycy. I dodają: Kaczyński zaczął się inaczej odnosić do "swojego pupila".

Na początku sierpnia Ministerstwo Rozwoju pokazało cały projekt „Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju”. W zakresie budowania oszczędności narodowych zakłada on m.in. przebudowę systemu emerytalnego i obniżenie podatku Belki. Co dokładnie przewiduje dokument? CZYTAJ WIĘCEJ >>>

Komentarze (265)
"Fakt": Morawiecki podpadł prezesowi. "Przekonali Kaczyńskiego, żeby przestał się z nim cackać"
Zaloguj się
  • mort_subite

    Oceniono 117 razy 111

    Hehe, czyż nie przypomina to dworu jakiegoś satrapy?
    Dworzanie - uniżeni i służalczy wobec Pana i Władcy - tworzą kliki i analizują, dla kogo sułtan był mniej lub bardziej oschły, komu kazał w czasie audiencji stać, a komu zaproponował krzesełko. I na tej podstawie albo gremialnie komuś czapkują, albo stadnie rzucają mu się do gardła (tu: w mediach, choć - gdyby tylko dać im okazję - to pewnie na medialnym morderstwie by się nie skończyło).
    A satrapa rozgrywa te kliki, jedne przeciwko innym. Tu pogłaszcze, tam zgani. Dziś odrobinę wyniesie tych, jutro tamtych.

  • dziadekjam

    Oceniono 62 razy 54

    Nie pomogło samozgnojenie się tatusia, bo synuś i tak w niełaski "władcy" popadł.

  • 1pirat2

    Oceniono 48 razy 48

    Może tu nie chodzi nawet o ten plan Morawieckiego, tylko o to, że nie chce bezkrytycznie uwierzyć w zamach Smoleński i nie omylność Prezesa.

  • wunderwaffen

    Oceniono 49 razy 41

    Jak Kaczyński chciał giełdę likwidować

    „Gdy pisaliśmy pierwszy program wyborczy PiS, którego byłem współautorem razem z Marcinkiewiczem, Dornem i Styczniem, to Jarosław Kaczyński zaproponował likwidację Giełdy Papierów Wartościowych” – mówił Wiesław Walendziak w wywiadzie dla „Gazety Wrocławskiej – Polska” z 24 grudnia 2007.
    Właściwie ten horrendalny pomysł szefa opozycyjnej wtedy partii, który polega na likwidacji jednego z głównych filarów gospodarczych nowoczesnego państwa, mówi o nim wszystko i nie ma potrzeby analizowania tak nonsensownego stanowiska. Pokazuje ono bowiem całkowitą nieznajomość współczesnego życia gospodarczego, ujawnia też niechęć do tego, czego się nie rozumie, wreszcie – wobec tej niewiedzy – dowodzi skłonności do usuwania tego, czego się nie rozumie. A to już jest defekt znacznie poważniejszy, niż jakiś prozaiczny błąd czy przejęzyczenie. I to nie defekt polityczny...

    Dla nowoczesnego polityka dbałość o dobro państwa obejmuje wszystkie instytucje, nie tylko ścigające korupcję i inne zbrodnie, ale także te decydujące o rozwoju gospodarczym. Należy do nich – w każdym nowoczesnym państwie - giełda papierów wartościowych. Giełdy są w USA, Japonii, W. Brytanii, Francji, Niemczech, Austrii, Budapeszcie, Pradze, Rosji, Chinach, Australii i tak dalej. Dla zwykłego zjadacza chleba giełda to albo sposób na zainwestowanie oszczędności, albo świat nieznany i trudny do zrozumienia. Polityk nie jest jednak zwykłym zjadaczem chleba, nie dość, że żre – jak sądzą ci zwykli –tylko bułki z szynką, to wie więcej. Musi wiedzieć więcej. Czyli – wie także co to jest i po co jest rynek kapitałowy. Polityk nie musi znać się na analizie technicznej albo fundamentalnej spółek notowanych na rynku pierwotnym czy wtórnym, nie musi się znać na instrumentach pochodnych i funduszach hedgingowych, nie jest konieczna jego wiedza o kursach otwarcia, spadkach i wzrostach, bykach i niedźwiedziach. Polityk, który myśli o dobru pastwa i jego obywateli, musi wiedzieć tylko, że giełda jest jednym z najważniejszych źródeł finansowania inwestycji, że dzięki giełdzie wiadomo, ile kosztują przedsiębiorstwa i tak dalej, i tak dalej.

    Walendziak, pytany dalej, czy „Kaczyński jest politycznym daltonistą?” mówi, że „jemu Giełda Papierów Wartościowych kojarzy się ze spekulacją, a ja przekonywałem go z kolegami, że jest to szansa upowszechnienia własności i transparentny sposób prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych, pozyskiwania kapitału dla najbardziej obiecujących polskich przedsiębiorstw”.

    Kaczyński, dla którego inwestorzy to zwykli spekulanci, rozumie więc świat wedle poglądów z dalekiej przeszłości, jeśli nie z epoki Władysława Gomułki, to może z jeszcze wcześniejszej, z epoki Wielkiego Kryzysu 1929. Gdy zatem tak anachroniczny obraz rzeczywistości ma kształtować katalog narzędzi do zreformowania państwa, to nic dziwnego, że najbardziej wartościowa dla Kaczyńskiego instytucja to CBA, które miało ścigać pewnie nie tylko łapówkarzy, ale i spekulantów. Wkrótce spekulantem mógłby więc zostać każdy, kto kupił taniej i sprzedał drożej, nie tylko akcje na GPW, ale i szczypiorek na targu.

    Nie dziwota zatem, że gdy dziennikarze zapytali , czy były premier jest z innej bajki, Wiesław Walendziak odpowiedział: „Kaczyński wybrał dla siebie rolę strażnika świętego ognia. Kiedyś z Marcinkiewiczem przez kilka miesięcy pracowaliśmy nad programem ekonomicznym PiS, z budżetem zadaniowym, reformą finansów publicznych. I Kaczyński po tych miesiącach powiedział: taki program to jest znakomita gwarancja na przegranie wyborów.” Dziennikarze pytali dalej, czy szef PiS nie chciał nigdy modernizacji państwa. Według Walendziaka Kaczyński uważał, że na odważne reformowanie przyjdzie czas wtedy, kiedy zbuduje się takie zaplecze polityczne, która przetrwa czas dekoniunktury.

    cd wewnątrz postu

  • student_zebrak

    Oceniono 44 razy 38

    z gowna bata nie ukrecisz

  • tadec

    Oceniono 38 razy 34

    Morawiecki to przykład,ze warto zainwestować w złote oprawki do okularów i krawat.Po umieszczeniu owych rekwizytów na własciwym miejscu cała reszta pójdzie już hadko......

  • Grażyna Cicha

    Oceniono 29 razy 27

    Wyżej d....y nie podskoczy Pieniędzy nie ma ,jezeli nie zedrą z ludzi z podatników ,to oni swoich pieniędzy nie maja .A rozdawnictwo jest jak widać DUŻE

  • atolin

    Oceniono 28 razy 24

    Morawiecki, tak jak i inni ekonomiści na pewno nie potrafi wyczarować królika z cylindra, a na takie spektakularne efekty liczy prezes.
    No i gdzie ten monolit, jakim podobno jest partia PiS? Wywalicie ekspertów, zostaną dyletanci.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX