Premier Szydło nie chce aż takiej podwyżki. I zwraca się do swoich posłów o zmiany w ustawie

• Szydło chce ograniczenia podwyżki, którą dostanie dzięki ustawie PiS• "W projekcie poselskim konieczne są zmiany" - powiedziała • Jednocześnie premier broni samej ustawy - podaje wpolityce.pl

Jeszcze w tym tygodniu Sejm zajmie się ustawą, dzięki której m.in. prezydent, członkowie rządu, posłowie i ważni urzędnicy państwowi dostaną duże podwyżki. Pensja szefowej rząd wzrosłaby najbardziej - z 16,5 do ponad 24 tys. zł. 

Teraz premier Szydło skomentowała projekt i zapewniła, że nie chce dostać jak wysokiej podwyżki. -  Ta podwyżka jest w mojej ocenie za daleko idąca. W projekcie poselskim konieczne są zmiany - powiedziała portalowi wpolityce.pl. Dodała, iż poprosiła szefową swojej kancelarii o zwrócenie się do kierownictwa PiS w sprawie korekty projektu.

"Nie ulega wątpliwości, iż należy podnieść wynagrodzenia"

Jednocześnie Szydło oceniła, że choć pożywki dla członków rządu to "drażliwa sprawa", to "nie ulega wątpliwości, iż należy podnieść wynagrodzenia wiceministrów i podsekretarzy stanu". -  To ludzie, którzy często pracują najciężej - powiedziała. - Jeśli chcemy szanować państwo, to powinniśmy szanować jego instytucje, powinniśmy zapewnić odpowiedni poziom funkcjonowania dobrym urzędnikom - dodała premier.

Szydło podkreśliła też, że pensje będą uzależnione od PKB i innych czynników gospodarczych. Oznacza to, że w przypadku recesji zostaną zmniejszone. Jednak jeśli utrzyma się wzrost gospodarczy, wypłaty będą co roku rosły.