Kaczyński: mój brat był zastępcą Lecha Wałęsy, potężną postacią faktycznie kierującą związkiem

Gdyby nie mój świętej pamięci brat, cały ten nurt, który się przeciwstawiał postkomunizmowi by nie powstał - mówił podczas promocji swojej książki szef PiS, Jarosław Kaczyński.

"Porozumienie przeciw monowładzy. Z dziejów PC" to autobiografia Jarosława Kaczyńskiego, której premiera odbyła się dziś w Warszawie. W książce znalazły się m.in. nieznane historie z udziałem szefa MON Antoniego Macierewicza, opis wypadku samochodowego, który mógł być zamachem na życie szefa PiS i opis spotkania z Krystyną Pawłowicz.

Premierę książki relacjonowali dziennikarze serwisu 300polityka.pl. Jarosław Kaczyński mówił m.in. o działalności opozycyjnej. - Gdyby nie mój świętej pamięci brat, cały ten nurt, który się przeciwstawiał postkomunizmowi by nie powstał. Wtedy były trzy siły polityczne, które się liczyły: Kościół, Solidarność i Lech Wałęsa, i głównie elity warszawsko-krakowskie, które później powoływały UD i UW. Jeżeli ktoś chciał uzyskać coś poważnego w polityce, musiał mieć zaczepienie w co najmniej jednym z tych ośrodków. My mogliśmy rozpocząć działalność, bo zastępcą Lecha Wałęsy w Solidarności, potężną postacią faktycznie kierującą związkiem był mój brat - tłumaczył.

Stwierdził także, że „bez tego nie zostałby naczelnym Tygodnika Solidarność”. - Bez tej pozycji, wszystko by nie ruszyło do przodu. Mój świętej pamięci brat nie był nigdy członkiem PC, Leszek nigdy nie lubił partii, kochał związek i kochał państwo polskie. Ja bym się przez Warszawę nie przebił i to nie dlatego, że – powiem nieskromnie – głupszy nie byłem, ale nie byłem z tej „parafii” - powiedział.