Katolicki publicysta krytykuje pomysł wysokich kar dla dręczycieli zwierząt. "Ludzi u nas wciąż wolno zabijać"

Ministerstwo chce zaostrzenia kar dla znęcających się nad zwierzętami Z tymi propozycjami nie zgadza się publicysta tygodnika "Gość Niedzielny" Powód? "Zacierająca się różnica między ludźmi a zwierzętami" - pisze

"Tak, podoba się nam propozycja wiceministra Jakiego" - tymi słowami kilka dni temu komentowaliśmy propozycję resortu sprawiedliwości ws. zaostrzenia kar dla osób znęcających się nad zwierzętami.

I kiedy wydawało się, że taką postawę przyjmą wszyscy, bez wyjątku... nic bardziej mylnego. Publicysta "Gościa Niedzielnego" przedstawił właśnie tyradę argumentów przeciwko rygorystycznym karom. Zdaniem Franciszka Kucharczaka kary mają być "jakieś", byle nie za ostre.

Pięć lat i do 100 tys. zł kary

Ale od początku. Ministerstwo kierowane przez Zbigniewa Ziobrę rozpoczęło prace na zwiększeniem kar dla osób znęcających się nad zwierzętami. Już niedługo za szczególne okrucieństwo będzie można odsiedzieć nawet 5 lat (obecnie są to 3 lata). Resort chce też wprowadzenia grzywny do 100 tys. zł i zakazu wykonywania niektórych zawodów.

Może dla któregoś z nich to będzie najlepszy dzień w życiu? [PSY DO ADOPCJI]

Psy do adopcjiPsy do adopcji Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt Tomaszów Mazowiecki / Fundacja Aurea

O szczegółach zmian poinformował Patryk Jaki. - Jako państwo wysyłamy dzisiaj jasny sygnał: zero tolerancji dla tego typu zwyrodnialców - mówił wiceminister, podając przykłady szczególnie okrutnego traktowania zwierząt. Czytaj więcej>>>

"Pies czy inny kot..."

Takiemu pomysłowi można tylko przyklasnąć, czekając na pozytywne efekty, prawda? Okazuje się, że niekoniecznie. Kucharczak w swoim wywodzie na łamach "Gościa Niedzielnego" pisze m.in. tak:

Dużym minusem kolejnych awansów na rzecz zwierząt jest, śmiem twierdzić, zacierająca się coraz bardziej w świadomości społecznej różnica między ludźmi a zwierzętami

Dalej jest już tylko mocniej. "Dzieje się czworonogom coś takiego, że trzeba się nad nimi trząść, jakby były ludźmi?" - pyta publicysta. Tak, biorąc pod uwagę liczbę ostatnich doniesień o znęcaniu się nad zwierzętami, właśnie z taką sytuacją mamy do czynienia. 

Co jeszcze nie podoba się Kucharczakowi? "Psa (czy innego kota) się dziś 'adoptuje', psa się karmi wyszukanymi potrawami, psa się zabawia..." - wylicza publicysta.

...a gdy ciężko chory, to się wydaje wielkie sumy na jego leczenie, zamiast po prostu uśpić

Nie wierzyli, że z tego wyjdzie. "Nie lepiej uśpić?". Skatowany pies "Oczko" nie zamierza się poddać

Skatowany pies 'Oczko' walczy o życieSkatowany pies "Oczko" walczy o życie Facebook.com/Centrum Adopcyjne Lecznicy "Ada"

Ale to jeszcze nie koniec. Niestety. Co prawda publicysta stwierdza, że "jasne, trzeba zwierzęta traktować po ludzku, czyli nie wolno się znęcać" i że "tym, co się nad zwierzętami znęcają, należy się jakaś kara". Ale jednocześnie dodaje, nawiązując do... prawa aborcyjnego:

Miło by było, gdyby rząd dał sobie spokój z prawem ws. zwierząt (...), a doprowadził wreszcie do zakazu zabijania ludzi

"Bo ludzi, chciałem przypomnieć, wciąż u nas wolno zabijać" - pisze Kucharczak i dodaje: "Gdy są podejrzani o chorobę lub gdy mają tatę gwałciciela". "Znaj proporcję, rządzie" - podsumowuje publicysta.

Więcej o: