Ogromny pożar składowiska tekstyliów w Kamieńcu. Akcja gaśnicza może potrwać nawet kilka dni

Katarzyna Rochowicz
Akcja gaśnicza w Kamieńcu rozpoczęła się we wtorek przed godziną 21:00 i może potrwać nawet kilka dni. To już ponad 30 interwencja strażaków w tym miejscu w ciągu trzech lat.

Dziewięć zastępów straży pożarnej, w tym specjalna jednostka ratownictwa chemicznego, gasi pożar składowiska tekstyliów w Kamieńcu na Pomorzu. Akcja trwa od wtorkowego wieczora. Płoną ściany dwóch pryzm składowanych materiałów.

Zobacz wideo Paulina Hennig-Kloska: Będziemy naciskać na koalicjantów, by lepiej wydawać pieniądze przeznaczone na programy społeczne

Kamieniec. Ogromny pożar składowiska tekstyliów

Komendant Powiatowy Państwowej Straży Pożarnej w Lęborku, brygadier Piotr Krzemiński zaznaczył, że analiza składu powietrza nie wykazała czynników szkodliwych dla ludzi. Dodał, że obecnie trudno jeszcze oszacować długość akcji. - Z tego względu, że pożar z zewnętrznego, gdzie był widoczny ogień, stał się pożarem ukrytym. Ogień jest wewnątrz tych pryzm, znajduje się w środku, wydobywa się z tych pryzm dym - powiedział Piotr Krzemiński.

- Pożar nie jest opanowany. Wciąż się rozprzestrzenia - poinformował w środę Krzemiński w rozmowie z TVN24. Jak dodał, ilość materiału palnego to około 60 tysięcy ton. Na miejscu pracuje także specjalna grupa ratownictwa chemicznego, która sprawdza stan powietrza. - Jesteśmy przygotowani na długotrwałą akcję, która może potrwać kilka dni - powiedział strażak.

"Logistyka, posiłki, chwila oddechu podczas pożarów długotrwałych jest niezbędna. Pożar w Kamieńcu nie został opanowany. Działania trwają. Po zbudowaniu magistrali zmniejszono liczbę zastępów i strażaków. Pożar może potrwać jeszcze wiele dni" - napisał w środę portal Remiza.pl w serwisie X. "Strażacy nadal tłoczą wodę z odległości 3 km, aby ugasić płomienie. Rozwinęli 6 km węży, którymi płynie 5 ton wody na minutę" - opisuje Polsat News.

- Fetor czuć w powietrzu nawet z kilku kilometrów. Nad wysypiskiem unosi się ogromny słup dymu - relacjonował z miejsca zdarzenia reporter Polsat News Michał Tokarczuk. To już 33 interwencja strażaków w tym miejscu w ciągu trzech lat. Najdłuższa akcja trwała 12 dni.

Więcej o: