Kulisy zatrzymania Sebastiana M. Nieoficjalnie: Mógł być złapany w Turcji, zabrakło kilku minut

Polskie służby poinformowały o zatrzymaniu Sebastiana M., kierowcy bmw poszukiwanego w sprawie tragicznego wypadku na autostradzie A1, w którym zginęła trzyosobowa rodzina. Dziennikarz portalu brd24.pl nieoficjalnie przedstawił, jakie były kulisy zatrzymania mężczyzny. Służby miały "deptać mu po piętach już od kilku dni".

Sebastian M. został zatrzymany w Dubaju. "Specjalna Grupa Poszukiwawcza powołana przez Komendanta Głównego Policji na terenie Zjednoczonych Emiratów Arabskich wspierała lokalną Policję która dokonała dziś zatrzymania poszukiwanego Sebastiana Majtczaka. Zadania realizowane były w ścisłej współpracy z Prokuraturą Krajową" - napisał na X minister Mariusz Kamiński.

Zobacz wideo Ile Polska może stracić na gwałtownym ochłodzeniu relacji z Ukrainą?

Sebastian M. został zatrzymany. Jakie były kulisy działania służb?

Z ustaleń portalu brd24.pl wynika, że polskie służby już od wielu dni "deptały po piętach" poszukiwanemu Sebastianowi M. Policja miała wiedzieć, że mężczyzna - wbrew informacjom, że miał uciec przez Niemcy do Dominikany, zamierza wydostać się przez Turcję

- Zabrakło dosłownie kilku minut, by odpowiednia informacja w systemach pojawiła się na lotnisku i byłby zatrzymany jeszcze w Turcji - przekazał anonimowo informator brd24.pl zbliżony do śledztwa. - Wiedzieliśmy jednak, gdzie odleciał. Do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. No i tam udało się go zatrzymać. Przy tej akcji współpracowały trzy ministerstwa: sprawiedliwości, spraw zagranicznych i MSWiA - przekazał dalej informator. 

W marcu 2023 roku Sejm ratyfikował, a prezydent Andrzej Duda podpisał umowę między Rzeczpospolitą Polską a Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi o współpracy w sprawach karnych (pierwsza umowa została podpisana 22 września 2022 roku w Abu Dhabi). 

Jak dodaje RMF FM, mężczyzna został zatrzymany na obrzeżach Dubaju, był wówczas w samochodzie. Obecnie Sebastian M. przebywa w areszcie w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Dokumenty potwierdzające jego zatrzymanie muszą teraz trafić do prokuratury w Piotrkowie Trybunalskim, która wystąpi z wnioskiem o wydanie oskarżonego (o ekstradycję). Po akceptacji polscy policjanci udadzą się do ZEA, żeby sprowadzić podejrzanego - wyjaśnił rozgłośni Mariusz Ciarka z Komendy Głównej Policji.

Tragedia na autostradzie A1. Rodzina ofiar domaga się zmiany kwalifikacji czynu na zabójstwo z zamiarem ewentualnym

Zdaniem prokuratury Sebastian M. przyczynił się do spowodowania wypadku, do którego doszło w sobotę 16 września na autostradzie A1 niedaleko Piotrkowa Trybunalskiego (województwo łódzkie). Około godziny 20 pędzące z prędkością co najmniej 253 km/h bmw uderzyło w samochód, którym jechała trzyosobowa rodzina. Małżeństwo i ich pięcioletni syn spłonęli w samochodzie. Świadkowie opowiadali o krzykach ofiar, których nie udało się wydobyć z wraku. 

Pełnomocnik rodziny poszkodowanych uważa, że prokuratura powinna zmienić kwalifikację czynu z nieszczęśliwego wypadku, za co grozi do maksymalnie ośmiu lat więzienie, na zabójstwo z zamiarem ewentualnym.

Zabójstwo w zamiarze bezpośrednim popełniane jest wtedy, gdy sprawca czynu podjął działania skierowane przeciwko drugiej osobie i których celem było jej zabicie lub osiągnięcie innego skutku prowadzącego do śmierci ofiary. Jeśli jednak sprawca przewiduje, że jego zachowanie może skutkować śmiercią człowieka i na ten skutek się godzi, to wówczas można mówić o zabójstwie z zamiarem ewentualnym.

Zgodnie z Kodeksem karnym, "kto zabija człowieka, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 10 albo karze dożywotniego pozbawienia wolności". Jednak karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 15 albo karze dożywotniego pozbawienia wolności podlega także osoba, która "jednym czynem zabija więcej niż jedną osobę". 

Więcej o: