Płonący człowiek na ulicach Warszawy. Na pomoc mężczyźnie pospieszyła straż miejska

Strażnicy miejscy przeżyli szok podczas rutynowego patrolu ulicami Warszawy (woj. mazowieckie). W pobliżu dworca autobusowego pomocy wzywał płonący człowiek. W wyniku pożaru poszkodowany mężczyzna doznał poparzeń aż 20 proc. ciała.

Do zdarzenia doszło w czwartek (21 września) w pobliżu Dworca Autobusowego Warszawa Zachodnia (województwo mazowieckie). Tuż przed godziną 2 w nocy strażnicy miejscy z III Oddziału Terenowego wykonywali na patrolu rutynowe działania kontrolne. Niespodziewanie ciszę przerwało desperackie wołanie o pomoc.

Zobacz wideo 44-latek chciał wymusić zwrot fikcyjnego długu. Groził oblaniem kwasem

Płonący człowiek przy Dworcu Zachodnim w Warszawie. Ogień osiągnął wysokość kilkudziesięciu metrów

- Ratunku! Pomocy! Palę się! - brzmiały przeraźliwe krzyki usłyszane przez funkcjonariuszy. Strażnicy miejscy od razu przystąpili do działania i szybko namierzyli ich źródło. Okazało się, że w okolicy budynku dyspozytorni płonie drzewo. Słup ognia mierzył aż kilkadziesiąt metrów. Pod drzewem strażnicy miejscy zauważyli ludzką postać, która wciąż wzywała pomocy. Ostatecznie funkcjonariuszom udało się pokonać pobliskie ogrodzenie, przetransportować płonącego mężczyznę w bezpieczne miejsce i rozpocząć gaszenie jego zajętych ogniem ubrań. Na miejsce została wezwana również straż pożarna oraz karetka pogotowia.

Przez kilka minut był "żywą pochodnią". 69-latek trafił do szpitala z poparzeniami drugiego stopnia

Poszkodowanym okazał się być 69-letni mieszkaniec Warszawy. Według oceny przybyłych na miejsce ratowników medycznych mężczyzna doznał poparzeń drugiego stopnia na powierzchni około 20 proc. ciała. W wyniku zdarzenia najpoważniejsze obrażenia wystąpiły na rękach i nogach poszkodowanego. 69-latek został przewieziony do szpitala, gdzie udzielono mu niezbędnej pomocy medycznej. Jak przekazała Straż Miejska w Warszawie, ustaleniem przyczyny pożaru zajmą się specjaliści.

Więcej o: