Pijany ksiądz użył mikrofonu zamiast kropidła. Nie obraził uczuć religijnych? Decyzja prokuratury

Prokuratura Okręgowa w Gdańsku umorzyła śledztwo w sprawie księdza, który w ubiegłym roku prowadził ceremonię pogrzebową pod wpływem alkoholu. - Nie doszło do wyczerpania znamion czynu z art. 196 Kodeksu karnego - tłumaczy portalowi trojmiasto.pl prok. Grażyna Wawryniuk.

Na początku grudnia ubiegłego roku jeden ksiądz z gdańskiej parafii miał problemy z prowadzeniem ceremonii pogrzebowej. Rzecznik Archidiecezji Gdańskiej ks. kanonik dr Maciej Kwiecień potwierdził później, że duchowny prowadził ceremonię pod wpływem alkoholu. Ksiądz został odsunięty od duszpasterstwa i skierowany na leczenie. W jego sprawie prowadzone było jednak śledztwo dotyczące obrazy uczuć religijnych. We wtorek (12 września) portal trojmiasto.pl przekazał, że Prokuratura Okręgowa w Gdańsku umorzyła śledztwo.

Zobacz wideo Hołownia: Jestem zwolennikiem, żeby państwo z największą surowością i rzetelnością rozliczyło Kościół Katolicki

Pijany ksiądz jednak nie obraził uczuć religijnych. Prokuratura umorzyła śledztwo

Artykuł 196 Kodeksu karnego mówi, że "kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch". Prok. Grażyna Wawryniuk z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku przekazała portalowi, że "dokonane w toku postępowania ustalenia nie dały podstaw do stwierdzenia, aby swoim zachowaniem ksiądz działał z zamiarem umyślnego znieważenia miejsca przeznaczonego do publicznego wykonywania obrzędów religijnych - cmentarza". - Tym samym nie doszło do wyczerpania znamion czynu z art. 196 Kodeksu karnego. Decyzja ta nie została zaskarżona - dodała prok. Wawryniuk. 

Pijany ksiądz na pogrzebie. "To trauma dla całej rodziny"

W grudniu ubiegłego roku portal trojmiasto.pl opublikował nagranie z ceremonii pogrzebowej, która odbyła się kilka dni wcześniej w parafii św. Maksymiliana Kolbego w Gdańsku. Na filmie widać było, że ksiądz, który odprawiał pogrzeb, miał problemy z utrzymaniem równowagi, czasem przytrzymywał się ręką nagrobka, mówił niewyraźnie, mylił mikrofon z kropidłem, a podczas składania kwiatów upadł na grób.

Za sytuację przeprosił proboszcz parafii "w imieniu tego księdza i swoim własnym". Pan Robert, który tego dnia chował ojca, przyznał natomiast, że "to wielki wstyd, trauma" dla niego i całej jego rodziny. - Tata był wzorowym katolikiem i nie zasłużył na tak żałosne pożegnanie - mówił portalowi trojmiasto.pl.

Więcej o: