Kultowe schronisko przestanie istnieć? Turyści stają w obronie karkonoskiej Samotni

Katarzyna Rochowicz
Spółka PTTK nie przedłużyła umowy dzierżawy schroniska Samotnia w Karkonoszach, o czym poinformowały gospodynie obiektu. Turyści i sympatycy zmobilizowali się w mediach społecznościowych i zapowiadają walkę o ratowanie schroniska.

Po 57 latach zarządzania obiektem spółka PTTK odrzuciła ofertę prowadzących schronisko Samotnia na przedłużenie umowy dzierżawy. Obiektowi może grozić komercjalizacja.

Zobacz wideo Terlecki do Dziambora: Ja bym pana do szkoły nie wpuścił

Schronisko Samotnia w Karkonoszach. Nie przedłużono umowy dzierżawy

Sylwia Siemaszko i Magda Siemaszko-Arcimowicz, które prowadzą schronisko Samotnia opublikowały wpis na Facebooku, w którym poinformowały o odrzuceniu ich oferty na przedłużenie umowy: 

Drodzy Przyjaciele i Sympatycy Schroniska PTTK Samotnia im. Waldemara Siemaszki - informujemy, że wczoraj, pomimo wszelkich starań z naszej strony, Prezes Spółki Sudeckie Hotele i Schroniska PTTK Grzegorz Błaszczyk bez podania przyczyn odrzucił naszą ofertę na przedłużenie umowy dzierżawy Samotni

- czytamy we wpisie. Dalej Siemaszkowe podziękowały wszystkim za 57 wspólnie spędzonych lat.

Dziękujemy za życzliwość okazywaną nam na każdym kroku, wsparcie w trudnych chwilach, atmosferę, którą tworzyliście, historie, którymi się z nami dzieliliście. Dzięki Wam Samotnia stała się miejscem niezwykłym, pełnym pozytywnej energii, tętniącym życiem, emocjami i wydarzeniami. Zostaniecie w naszych sercach na zawsze

- głosi wpis. Pod postem pojawiło się ponad tysiąc komentarzy ze wsparciem i podziękowaniami. 

Zaraz po informacji o katastrofalnej dla karkonoskiego schroniska decyzji na Facebooku powstała strona "Ratujmy Samotnię 2023". Obecnie śledzi ją niemal 20 tysięcy osób. Grupa zachęca wszystkich, aby podpisywali i wysyłali swoje apele. "Nie możemy pozwolić na zniszczenie historii, atmosfery i tradycji kultowego miejsca nad Małym Stawem - przystani przewodników, artystów i wszystkich ludzi gór, prowadzonej przez rodzinę Siemaszków od 1966 roku" - czytamy na profilu grupy.

Podobna sytuacja miała miejsce już dziesięć lat temu. Wówczas również spółka Sudeckie Hotele i Schroniska PTTK omal nie wyrzuciła Siemaszków ze schroniska. Interweniowali mieszkańcy, turyści, celebryci oraz politycy, co spowodowało wycofanie się z decyzji i udało się uratować schronisko.

Od 1966 roku schroniskiem zajmował się były ratownik górski Waldemar Siemaszko wraz z żoną Sylwią. Obecnie schroniskiem zajmują się jego żona oraz córka. Schronisko nosi jego imię.

Więcej o: