Gdzie można zrywać kwiaty? W większości miejsc grozi mandat. Jest jedno, gdzie zrywanie jest atrakcją

Mandat, a nawet pozbawienie wolności to kary obowiązujące za zrywanie kwiatów z określonych miejsc. Rosnące wokół rozmaite rośliny mogą powodować chęć do zabrania ich ze sobą do domu. Powoduje to jednak poważne konsekwencje, zarówno dla przyrody, jak i nas samych. W jednym miejscu znaleziono rozwiązanie tego problemu.

Podczas ciepłych miesięcy można zauważyć mnóstwo kwiatów zdobiących ulice i łąki. Wiele osób zachwyca ich zapach, a innych wygląd. To sprawia, że zdarzają się sytuacje, w których pasjonaci postanawiają zabrać te rośliny ze sobą do domu. Jednak takie działanie w wielu wypadkach może wiązać się z konsekwencjami.

Zobacz wideo Jak dbać o kwiaty w wazonie, aby długo były piękne?

Które kwiaty można zrywać? Kary mogą okazać się wysokie

Możliwość wzięcia ze sobą kwiatów nie dotyczy każdego gatunku i miejsca. Odpowiedzialność karna za zrobienie tego w niewłaściwy sposób może uderzyć w domowy budżet. W przypadku roślin, które posiadają konkretnego właściciela, zerwanie ich jest traktowane jako kradzież. Informuje o tym Art. 123, który dotyczy kradzieży ogrodowej: "Kto z nienależącego do niego ogrodu bezprawnie zabiera w nieznacznej ilości owoce, warzywa lub kwiaty podlega karze grzywny do 250 złotych albo karze nagany".

W Polsce karalne jest niszczenie roślin "w znacznych rozmiarach", lub uszkodzenie, które wyrządza "istotną szkodę". Nie jest jednak sprecyzowana wartość ani ilość, która mogłaby pomóc w zmierzeniu czynu kwalifikującego się do ukarania. "Art. 181 par. 1 Kodeksu karnego stanowi, że kto powoduje zniszczenie w świecie roślinnym lub zwierzęcym w znacznych rozmiarach, podlega karze pozbawienia wolności od trzech miesięcy do lat pięciu. Według art. 181 par. 2 kto, wbrew przepisom obowiązującym na terenie objętym ochroną, niszczy albo uszkadza rośliny, lub zwierzęta powodując istotną szkodę, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2" - informuje Biuletyn Informacji Publicznej. To oznacza, że kwiaty rosnące naturalnie w środowisku i niemające statusu pod ochroną można zrywać w niewielkiej ilości, dopóki nie wyrządza to szkody. To z kolei jest relatywne, jeśli weźmie się pod uwagę ilość potencjalnych osób, które mogą wziąć sobie tę ilość.

Zrywanie kwiatów stanowi poważny problem. Znaleziono na niego rozwiązanie

Niedawno Nadleśnictwo Przedborów apelowało w swoich mediach społecznościowych, aby nie zrywać konwalii rosnących w lesie. Kwiaty przestały być pod ochroną, ale jak informują leśnicy, należy je szanować. Swoją akcję przeprowadzili pod hasłem #PodziwiajNieZrywaj. W Kaliszu na początku maja tulipanowa łąka zaczęła cieszyć się popularnością. Jednak podejście osób, które okazjonalnie zrywały kwiaty, zaczęło powodować szkody, mogące wpływać na przyszłość. - Jeśli zniszczymy je na etapie wegetacji, to za rok mogą nie zakwitnąć - mówił Paweł Bąkowski z Wydziału Środowiska i Gospodarki Komunalnej UM w rozmowie z "Gazetą Wyborczą". Jak informował portal trójmiasto.pl, rozwiązanie problemu zrywania kwiatów znaleźli właściciele pola tulipanów w gminie Cedry Wielkie w Błotniku, przy Przystani Żeglarskiej Marina Błotnik, gdzie za niewielką opłatą w wysokości 15 zł można zerwać pięć tulipanów z dowolnego gatunku przez cały okres kwitnienia. Za każdy kolejny kwiat trzeba zapłacić 1,50 zł. Dzieci na wydarzenie wchodzą za darmo. Pomysł powstał w wyniku licznych ataków i kradzieży tulipanów. Zarządcy terenu postanowili w odpowiedzi umożliwić swobodne wejście wszystkim zainteresowanym.

Więcej o: