"Sprawca wysokofunkcjonujący potrafi przekonywać otoczenie". Kmieciak komentuje wywiad z matką skrzywdzonej kobiety

- Przedstawiona relacja dobitnie pokazuje sposób działania przestępcy, który znajduje się blisko ofiary, a jednocześnie jest sprawcą wysokofunkcjonującym - mówi w Gazeta.pl prof. Błażej Kmieciak. Członek Państwowej Komisji ds. Pedofilii komentuje wywiad z matką wykorzystywanej w dzieciństwie kobiety.
Zobacz wideo Hołownia i Kosiniak-Kamysz idą razem. "Podjęliśmy decyzję o wspólnym starcie w nadchodzących wyborach"

W czwartek w Gazeta.pl opublikowaliśmy wywiad z matką kobiety, która w dzieciństwie padła ofiarą wykorzystywania seksualnego. Sprawca - ksiądz i wujek ofiary - został skazany na cztery lata więzienia, ale w grudniu 2022 r. kara została odroczona na rok ze względu na zły stan zdrowia. Nasza rozmówczyni opowiedziała o krzywdzie swojego dziecka, ale też dramacie całej rodziny. 

- To nawet nie jest wspominanie, to nie siedzi człowiekowi gdzieś z tyłu głowy. Tylko głowa jest jakby tego pełna, ciągle tym żyjemy. Każdego dnia to jest na pierwszym planie, od rana do wieczora. Trudno tak żyć…  - mówiła w wywiadzie matka skrzywdzonej.

Kobieta opowiadała też o własnym poczuciu winy. - Przecież zawiodłam swoje dziecko i to tak w 100 procentach. Ona wyraźnie mówiła, że nie chce jechać do wujka, nie chce do Rabki! A ja ją i tak zabierałam, bo wiedziałam, że tam dzieci pojeżdżą na nartach, pochodzą po górach, coś zobaczą, wujek Marek zabierze je do term. Nie byłam w stanie im tego wszystkiego zapewnić, więc jeździliśmy do niego na weekend, na ferie. Dzisiaj staram się pomagać córce, jak tylko się da, być jej na każde zawołanie. Tylko że teraz ona już mnie tak nie potrzebuje, teraz to ona sobie sam poradzi. Potrzebowała mnie, jak była małą dziewczynką. Nie mogę znieść myśli, że ona w tym wszystkim była sama. Miałam ją przy sobie cały czas i sama pchnęłam w ręce zboczeńca.

Błażej Kmieciak: Proces "uzdrowienia" czasem trwa bardzo długo

- To jest niezwykle poruszająca i ważna relacja, bo w pogłębiony sposób pokazuje perspektywę najbliższej rodziny, a przede wszystkim matki skrzywdzonego dziecka. To bardzo klarownie pokazuje coś, o czym często nie pamiętamy - że wykorzystanie seksualne dziecka promieniuje na całą rodzinę, a proces "uzdrowienia", wyjścia z tego dramatu, trwa czasem bardzo długo. Matka pokrzywdzonej mówi wprost, że cała rodzina nadal tym żyje - komentuje w rozmowie z Gazeta.pl prof. Błażej Kmieciak, członek Państwowej Komisji ds. Pedofilii, do niedawna jej szef.

- Przedstawiona relacja dobitnie pokazuje sposób działania sprawcy, który znajduje się blisko ofiary, a jednocześnie jest sprawcą wysokofunkcjonującym. Informacja, że przestępca to ksiądz, jest istotna, jednak to właśnie bliska relacja z osobą pokrzywdzoną wydaje się tu kluczową kwestią. Widać jak na dłoni, że sprawca wzbudzał zaufanie członków rodziny, był dla nich autorytetem - to jest znany w wiktymologii schemat, gdy mamy do czynienia z bliskością relacji na linii sprawca-pokrzywdzony - podkreśla Błażej Kmieciak.

Jak dodaje, "typowe w przypadkach przestępców wysokofunkcjonujących jest też zjawisko potwornej dysproporcji - z jednej strony mamy osobę poważaną i dobrze sytuowaną, sprawca jest księdzem, co w wielu społecznościach wciąż budzi szacunek i podziw, cieszy się wysoką pozycją w samej rodzinie". - Z drugiej strony jest dziecko, którego zachowania, bądź jakieś protesty, dorośli często bagatelizują. Ta dysproporcja powoduje, że rodzic może w ogóle nie łączyć pewnych sygnałów z tym, że dziecku dzieje się krzywda. Komisja od wielu tygodni w ramach kampanii #RozmawiajReaguj stara się pokazać, że wszelkie zmiany zachowania dziecka - cokolwiek, co wzbudza niepokój - nie mogąże być bagatelizowane przez rodzinę - mówi. 

Były szef PKDP podkreśla, że przemoc seksualna jest doświadczeniem, które człowiek często przez długi czas "trzyma w ciszy". - Ta cisza jest często narzucona przez sprawcę - on szantażuje, manipuluje, straszy. To zresztą widać też w relacji mamy skrzywdzonej, która wspomina o szantażu, niebywale potwornym, dotyczącym choroby babci - mówi. - Obserwacje z naszych raportów jasno wskazują, że sprawca wysokofunkcjonujący robi różnego rodzaju zmyłki, potrafi przekonywać otoczenie, manipulować, przerzucać odpowiedzialność na inną osobę, stara się wywołać poczucie lęku lub wstydu u osoby skrzywdzonej. Przez te wszystkie "manewry" często jest tak, że nawet zaangażowani rodzice mogą nie zauważyć pewnych symptomów, nie zapali im się czerwona lampka w odpowiednim momencie - dodaje.

Jak mówi, "z jednej strony widzimy tu ogromny ból rodziny, z drugiej jej jedność". - W momencie, kiedy ujawniona została informacja dotycząca przestępstwa, bliscy w sposób jednoznaczny stanęli po stronie skrzywdzonej. To bardzo ważne i sądzę, że zdecydowana reakcja matki dała jej córce poczucie bezpieczeństwa. Należy też pamiętać, że osoby skrzywdzone potrzebują czasu, aby się wzmocnić, obudować siłę i dopiero po pewnym czasie są w stanie powiedzieć "dość". Rodzina, jak wynika z opisanej relacji, zadbała przed zgłoszeniem sprawy prokuraturze właśnie o takie wzmocnienie - mówi.

Więcej o: