Strażnicy wyciągnęli z rzeki tonącą 16-letnią suczkę. Kilka dni wcześniej zniknęła z podwórka

Funkcjonariusze z kaszubskiej Straży Granicznej uratowali suczkę tonącą w rzece Pasłęka, zwierzę walczyło o utrzymanie się na powierzchni wody. Na 16-letnią i ledwo widzącą suczkę oczekiwała jej opiekunka, która traciła już nadzieję na odnalezienie zwierzęcia.

Zwierzę zauważyły 6 kwietnia pracownice bazy jednostek pływających w Starej Pasłęce. Natychmiast powiadomiły służbę dyżurną obiektu.

Załoga podpłynęła we wskazane miejsce i wydobyła z rzeki wycieńczonego i wyziębionego czworonoga, a następnie zabrała go do bazy. Tam mundurowi osuszyli zwierzę ręcznikami i ogrzali kocami. Dzięki wymianie informacji z najbliższą organizacją działającą na rzecz zwierząt - OTOZ "Animals" w Braniewie - ustalili, że 16-letnia suczka wabiąca się Sunia zaginęła mieszkance tego miasta 3 kwietnia. Dzień później kobieta skontaktowała się z organizacją z prośbą o umieszczenie ogłoszenia o poszukiwaniach zwierzaka. 

Opiekunka i animalsi tracili nadzieję na odnalezienie Suni

Sunia zaginęła, bo ktoś najprawdopodobniej otworzył bramkę posesji, na której przebywała. Na domiar złego wiekowy piesek nie widzi na jedno oko, a na drugie widzi słabo. "Z powodu nocnych ujemnych temperatur, silnego wiatru, śniegu i deszczu, powoli traciliśmy nadzieję, że szesnastoletnia, niedołężna Sunia jeszcze żyje" - podał OTOZ. 

"To jedna z najpiękniejszych historii zaginionych zwierzaków z ostatnich lat. Właścicielka Suni otrzymała chyba najpiękniejszy prezent na Wielkanoc" - oceniono. 

OTOZ podziękował strażnikom za "wysiłek i zaangażowanie" w ratowanie suczki, a jej opiekunka w liście do Komendanta Morskiego Oddziału SG stwierdziła, że może być on dumny "z tak empatycznych podwładnych". 

Więcej o: