Ks. Kobyliński o rekolekcjach w Toruniu. "Takie praktyki są od lat promowane przez władze kościelne"

- Jako katolik czuję się do żywego dotknięty tym bluźnierczym spektaklem - tak ks. prof. Andrzej Kobyliński komentuje w rozmowie z Gazeta.pl szokujące nagranie z rekolekcji w Toruniu. Duchowny podkreśla, że podobne praktyki od lat odbywają się za aprobatą władz kościelnych. - To kompromitacja religii - mówi.

- Takie szkodliwe, zabobonne i szamańskie praktyki są promowane od lat. To, co widzimy na nagraniach z Torunia, jest częścią tego samego nurtu w Kościele - psychomanipulacja, przemoc, tzw. upadki w duchu świętym, czyli wprowadzanie ludzi w stan hipnozy - to wszystko odbywa się za przyzwoleniem, a nawet aprobatą władz kościelnych w Polsce. Nowa, synkretyczna religijność w ostatnich latach zdominowała u nas życie religijne - mówi w Gazeta.pl prof. ks. Andrzej Kobyliński, etyk z UKSW, który od kilkunastu opisuje psychomanipulację i ruchy charyzmatyczne w Kościele katolickim.

Zobacz wideo Tusk wyjaśnia zasady "babciowego". "Kobieta odda państwu więcej, niż dostanie"

Rekolekcje w Toruniu. Ksiądz etyk: Sadyzm, przemoc. To profanacja

W tym tygodniu w sieci pojawiły się nagrania z rekolekcji w Toruniu. Widać na nich, jak mężczyzna odgrywa scenę, w której pastwi się nad kobietą: zdjął jej spodnie, szarpał, przyciskał do ziemi, ciągnął za smycz, którą kobieta miała przyczepioną do obroży, a także ją wyzywał. Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych przekazał, że na filmie widać również, jak położył dziewczynę na kościelnej posadzce, kopał ją i uderzał, krzycząc przy tym na nią i poniżając. "Zamknij ryj, sz**to! Ty nie jesteś człowiekiem, rozumiesz? Jesteś moim kundlem. Nie jesteś już człowiekiem. Zamknij ryj!" - miał krzyczeć do kobiety.

- Specyfiką skandalu w Toruniu jest przemoc, sadyzm i widoczne cechy pornografii. Praktykowanie tego wszystkiego w miejscu świętym jest samo w sobie profanacją, ale dochodzi jeszcze aspekt czysto prawny. W Kodeksie karnym mamy artykuł 196., który mówi o obrazie uczuć religijnych. I to należy tak traktować - jako "znieważenie miejsca przeznaczonego do publicznego wykonywania obrzędów religijnych". Jako katolik czuje się do żywego dotknięty tym bluźnierczym spektaklem - mówi nam ks. Kobyliński.

Joanna Scheuring-Wielgus podczas konferencji prasowej ws. zmiany nazw ulic imienia Jana Pawła II Kontrowersyjne rekolekcje w Toruniu. Posłanka składa doniesienie do prokuratury

Oświadczenie ws. rekolekcji wydała we wtorek diecezja toruńska.  "W związku z wydarzeniami, jakie miały miejsce w kościele św. Maksymiliana Kolbego w Toruniu, w trakcie rekolekcji dla młodych, wyrażamy głęboki żal. Przepraszamy ich uczestników, rodziców i wszystkich tych, których dotknęła inscenizacja przedstawiona przez osoby prowadzące spotkanie" - podkreślono w komunikacie. Ks. Mariusz Piotr Wojnowski, dyrektor Wydziału Katechetycznego Kurii Diecezji Toruńskiej, informował wcześniej, że o poprowadzenie rekolekcji została poproszona zewnętrzna grupa ELO.

"Robienie cyrku z Kościoła". Ks. Kobyliński o rekolekcjach w Toruniu

Władze kościelne działają według pragmatycznego kryterium - dobre jest to, co szokuje, co jest spektakularne, i co może przyciągnąć ludzi. Niestety te kryteria zwyciężyły, przez co ginie doktryna katolicka. Uważam, że robienie takiego cyrku z Kościoła to droga do dalszej ateizacji społeczeństwa - w ten sposób tylko przepędza się resztki osób, które jeszcze uczestniczą w życiu religijnym. Moim zdaniem wszyscy odpowiedzialni za ten bluźnierczy spektakl powinni być surowo ukarani. To jest kompromitacja i ośmieszanie religii - komentuje ks. Kobyliński. 

Więcej o: