Kierowca "homofobusa" przegrał sprawę o zniesławienie. "Treść na banerze pomawiała społeczność LGBT"

Kacper Kubiak, aktywista na rzecz praw społeczności LGBT+, wygrał w sądzie z kierowcą furgonetki oblepionej homofobicznymi hasłami. Pozwany, jak informuje Kubiak, został skazany na osiem miesięcy prac społecznych i wpłatę 2 tys. zł na PCK.
Zobacz wideo Dominika Kulczyk: Miesiączka jest powodem do dumy

Kacper Kubiak, prezes Instytutu Równości, poinformował we wtorek, że po 2,5 roku od zatrzymania auta z homofobicznym banerem zapadł w końcu wyrok w sprawie pomówienia jego i społeczności LGBT+ z art. 212 kodeksu karnego (pomówienie). Wyrok sądu w Zielonej Górze jest nieprawomocny. 

"Wystąpiłem z aktem oskarżenia dla kierowcy w imieniu grupy, która nie może sama się bronić i nie ma osobowości prawnej. Wyrok dla kierowcy auta to 8 miesięcy ograniczenia wolności i nieodpłatnych prac społecznych w wymiarze 30 godzin miesięcznie" - napisał.

Sąd zdecydował ws. kierowcy "homofobusa". "Treść pomawiała społeczność LGBT"

Jak dodał, jest to najwyższa tego typu kara w Polsce dla przedstawiciela fundacji organizującej przejazdy ciężarówek. "I mocne ostrzeżenie, że kierowcy homofobusów  - nie są bezkarni, wykonując swój 'wolontariat'" - podkreślił.

Pozwany, jak opisuje Kubiak, ma wpłacić też 2000 zł na PCK i publicznie przeprosić. Na nim ciąży też obowiązek zwrotu poniesionych przez działacza kosztów sądowych. 

Jak wynika z przytaczanego przez Kubiaka uzasadnienia wyroku, sąd uznał, że "treść na banerze w sposób oczywisty pomawiała społeczność LGBT". W uzasadnieniu podkreślono, że nie ma "obiektywnych dowodów czy badań" świadczących o tym, że "to środowisko w większym stopniu popełnia zbrodnie pedofilne niż jakakolwiek inna grupa społeczna związana z jakąkolwiek orientacją".

"Pan P. musiał widzieć i słyszeć jakie treści przedstawiał, to on obsługiwał urządzenie i tylko on te treści propagował. Jako wolontariusz, a nie pracownik miał większą świadomość, co prezentuje właśnie dlatego, że jest wolontariuszem i że jak najbardziej utożsamia się z przekazem przedstawianym na banerze. Nie sposób też uchylać się od odpowiedzialności karnej na podstawie, że działał tylko na zlecenie" - uznał sąd.

"Oczywiście będę wnosił apelację do podwyższenia kwoty i przekazanie jej na cele pomocowe stricte związane z osobami LGBT+" - poinformował Kubiak.

Miłość nie wyklucza: Najsurowsza kara, jaką do tej pory nałożono w takiej sprawie

Wyrok sądu skomentowało stowarzyszenie Miłość nie wyklucza. "To kolejne zwycięstwo w długiej walce społeczności LGBT+ z homofobusami i ich kierowcami. Jest to jednocześnie najsurowsza kara, jaką do tej pory nałożono na oskarżonego w tego typu sprawie. Wczoraj Sąd Okręgowy w Poznaniu uchylił apelację skazanego na grzywnę i zwrot kosztów sądowych, wcześniej podobne kary nałożono na kierowców z Kalisza i Trójmiasta" - informowało stowarzyszenie. Miłość nie wyklucza przytacza także komentarz Kubiaka. 

- Mam poczucie spełnienia. Przez rok próbowałem udowodnić, że to ma znamiona przestępstwa i kierowca powinien surowo za to odpowiedzieć w oparciu o Kodeks karny. Myślę, że pomogły sprawy z innych miast. Będę składał apelację, żeby grzywna została powiększona i przekazana na działania pomocowe osobom LGBT+. Zdarzało się, że ludzie do mnie dzwonili i prosili o pomoc ze znalezieniem psychiatry, bo tak odbijało się na ich zdrowiu psychicznym to, że pod ich oknami jeździła ta furgonetka. To problem nie tylko dla osób LGBT+, heteronormatywni ludzie też są wkurzeni tą sytuacją, martwią się o swoje dzieci, którym można wszystko wmówić. Propaganda szkodzi wszystkim - powiedział.

Więcej o: