Agata Młynarska: Pieniądze wkładałam, gdzie się dało - do kieszeni, za stanik

- Kiedy weszłam do pustego studia, w którym stały półki, na które miały trafiać woreczki z pieniędzmi, gigantyczną przestrzeń, pomyślałam sobie "o, tej maszyny już nie da się zatrzymać!" - tak pierwszy finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy z 1993 roku wspomina Agata Młynarska w Porannej Rozmowie Gazeta.pl.
Zobacz wideo Agata Młynarska w Porannej Rozmowie Gazeta.pl

Agata Młynarska gościła u Karoliny Hytrek-Prosieckiej nie tylko przy okazji odbywającego się w tę niedzielę 31. Finału WOŚP, ale też piątkowej premiery "Fenomenu" - dokumentalnego filmu o Jerzym Owsiaku w reżyserii Małgorzaty Kowalczyk.

Osią filmu jest właśnie WOŚP, a pierwsi twórcy i przyjaciele Orkiestry opowiadają w nim m.in. o jej początkach. Wspomnieniami z dnia pierwszego finału podzieliła się też Młynarska w studiu Gazeta.pl.

- Zapamiętałam go bardzo dobrze. To był zupełnie inny dzień, niż wszystkie, ponieważ kompletnie nie wiedzieliśmy, co się wydarzy w programie, który przygotowywaliśmy - mówiła rozmówczyni Karoliny Hytrek-Prosieckiej.

Kiedy weszłam do pustego studia, w którym stały półki, na które miały trafiać woreczki z pieniędzmi, kiedy zobaczyłam tę gigantyczną przestrzeń i nas w tym studiu, pomyślałam sobie "o, tej maszyny już nie da się zatrzymać, odpalamy tę rakietę i lecimy, tylko nie wiemy dokąd"

Młynarska dodała, że choć telewizja wtedy często robiła programy na żywo, to po raz pierwszy była tak nieprzewidywalna. - Nie wiadomo było, co padnie na antenie, co powiedzą ludzie, którzy do nas przychodzili - tłumaczyła.

- Pamiętam bardzo dobrze, kiedy pod koniec tego dnia okazało się, że to się udało, że wszystko, o co prosił Jurek, się dzieje - wspominała dalej Młynarska. - Pod wieczór telewizja była oblegana. To był istny szturm na telewizję.

To było bardzo głębokie przeżycie, kiedy zostałam poproszona przez Jurka, żeby polecieć do tych ludzi, żeby się z nimi przywitać, pomachać. I oni krzyczeli do mnie "Agata! Agata! Mamy dla ciebie pieniądze!". I ja te pieniądze wkładałam, gdzie się dało - do kieszeni, trzymałam w rękach, wkładałam za stanik, nie miałam torby, byłam nieprzygotowana.

Dziennikarka wspominała też spotkanie ze starszą kobietą, która przekazała jej zawiniątko, w którym była obrączka po mężu.

- Dołożyła swoją obrączkę i powiedziała, że to jest wszystko, co może nam dać. Że gdyby mogła, to oddałaby nam wszystko, ale że to jest dla niej najcenniejsze. I wtedy dotarło do mnie, że wydarzyło się coś magicznego - mówiła Młynarska.

I wielokrotnie podkreślała zasługi Jerzego Owsiaka, jego charyzmę, ale też wyjątkowy zryw, jakiemu Polacy ulegli przy pierwszym finale, ale też przy kolejnych 29 finałach WOŚP.

- Polacy są absolutnie nieprzewidywalni. Zresztą mój tata (Wojciech Młynarski - red.) w jednej z piosenek poświęcił temu kilka wersów, pisząc o Jurku i o tym, że ten naród - taki skłócony i nie do końca fajny w tych wszystkich sporach - nagle, gdy facet w czerwonych okularach krzyknie "siema! pomagajmy!" - idzie za nim.

31. Finał WOŚP gra na rzecz walki z sepsą

31. Finał zagra w niedzielę 29 stycznia pod hasłem: Chcemy wygrać z sepsą! Gramy dla wszystkich - małych i dużych!

Agata Młynarska przyłączyła się w tym roku do akcji #JedenDzieńDłużej na Gazeta.pl, gdzie licytujemy z naszymi partnerami na rzecz WOŚP. Dziennikarka wystawiła na licytację dzień na planie programu "Bez tabu" >>

Tu znajdziecie wszystkie nasze aukcje:

Więcej o: