Opole. Myślał, że jest świadkiem gwałtu, został oskarżony o rozbój. "Nie chciałem, by dzwonili na policję"

Przed opolskim sądem rozpoczął się proces mężczyzny oskarżonego o rozbój. Robert R. twierdzi, że myślał, iż jest świadkiem gwałtu, na co zareagował, próbując pomóc kobiecie. - Jak się zorientowałem, że oni uprawiali seks, to nie chciałem, żeby zadzwonili na policję, więc kazałem im oddać telefony - tłumaczył. Teraz grozi mu nawet 12 lat więzienia.

Do zajścia doszło 7 listopada 2021 około godziny 2:30 w nocy w miejscowości Łambinowice (województwo opolskie), kiedy wracający z suto zakrapianej imprezy Rober R. zauważył parę w zaparkowanym samochodzie.

We wtorek (24 stycznia) przed Sądem Okręgowym w Opolu rozpoczął się proces w tej sprawie. Portal 24opole.pl przytoczył mowy oskarżyciela i oskarżonego.

Zobacz wideo Policjanci zatrzymali 30-letnią listonoszkę, która zgromadziła w swojej piwnicy ponad 2600 niedoręczonych przesyłek

Opole. Ruszył proces mężczyzny oskarżonego o rozbój. Myślał, że jest świadkiem gwałtu

Robert R. został oskarżony o dokonanie rozboju przy użyciu noża, "w ten sposób, że przykładając go do szyi i klatki piersiowej pokrzywdzonej Doroty M., grożąc jego użyciem, zabrał kluczyki do stacyjki samochodu osobowego". 

- Nadto dokonał zniszczenia szyby czołowej pojazdu. W tym samym miejscu i czasie, po uprzednim zastosowaniu przemocy w postaci uderzenia pięścią w głowę i kopaniu po całym ciele, doprowadził do bezbronności Przemysława N., a następnie zabrał mu telefon komórkowy i dokonał jego zniszczenia - dowiedzieliśmy się z aktu oskarżenia. Mężczyzna nie przyznał się jednak do tego czynu.

Więcej aktualnych wiadomości z kraju znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Jaworzno. Śmiertelne potrącenie 12-latki na przejściu dla pieszychJaworzno. 12-latka potrącona na przejściu dla pieszych nie żyje

Opolskie. Oskarżony twierdzi, że chciał pomóc. "Nie chciałem, żeby zadzwonili na policję"

Oskarżony Robert R. tłumaczył podczas rozprawy, że tego dnia wracał z imprezy urodzinowej, na której sporo wypił. - Postanowiłem iść pieszo, bo byłem pijany, chciałem wytrzeźwieć - relacjonował. Przechodząc przez park, Robert R. zobaczył dwie osoby w samochodzie. - Myślałem, że pan Przemek tę kobietę gwałci - wyjaśnił. 

Robert R. wspominał, że otworzył drzwi samochodu i uderzył mężczyznę w głowę, na co ten odskoczył. - Jak się zorientowałem, że oni uprawiali seks, to nie chciałem, żeby zadzwonili na policję, kazałem im oddać telefony - tłumaczył.

Mężczyzna miał wyszarpać kobiecie kluczyki, a następnie gonić parę i zniszczyć ich telefony. Oskarżony zaprzeczył jednak, jakoby podczas zdarzenia posiadał nóż. Jego zdaniem pokrzywdzeni musieli pomylić z nim telefon, który trzymał w ręku. 

Zgodnie z artykułem 280 Kodeksu karnego "kto kradnie, używając przemocy wobec osoby lub grożąc natychmiastowym jej użyciem albo doprowadzając człowieka do stanu nieprzytomności lub bezbronności, podlega karze pozbawienia wolności od lat dwóch do 12". Jeśli jednak sprawca posługuje się "bronią palną, nożem lub innym podobnie niebezpiecznym przedmiotem lub środkiem obezwładniającym albo działa w inny sposób bezpośrednio zagrażający życiu lub wspólnie z inną osobą, która posługuje się taką bronią, przedmiotem, środkiem lub sposobem" zasądzona kara nie może być niższa niż trzy lata.

Sąd, wyrok (zdjęcie ilustracyjne)Lubelskie. Ojciec przejechał dwuletniego synka. Zapadł wyrok ws. 53-latka

Więcej o: