Podkomisja zebrała się trzy razy od początku kadencji. Opozycja chce odwołania szefa. "Odda pan pieniądze?"

Posłanki opozycji złożyły wniosek o odwołanie posła PiS Leszka Dobrzyńskiego ze stanowiska przewodniczącego podkomisji ds. osób z niepełnosprawnościami. W ciągu tej kadencji odbyły się tylko trzy posiedzenia zespołu. - Czy przewiduje pan oddanie swojego wynagrodzenia, które pan pobierał przez te trzy lata? To jest prawie 43 tys. zł - mówiła podczas posiedzenia posłanka KO.

Trzecie posiedzenie podkomisji w tej kadencji odbyło się w środę przed południem. Obrady rozpoczęły się od wniosku posłanki KO Jagny Marczułajtis-Walczak o odwołanie posła Leszka Dobrzyńskiego ze stanowiska przewodniczącego. 

Zobacz wideo Top Tech. Jabra Elite 5 vs Huawei FreeBuds 5i. Starcie słuchawek true-wireless za mniej niż 500 zł

Szef podkomisji odpowiedział, że "przyjmuje" wniosek, ale musi on zostać rozpatrzony na następnym posiedzeniu Komisji Polityki Społecznej i Rodziny (w ramach której działa podkomisja). - Zgodnie z regulaminem Sejmu takie wnioski mogą być rozpatrywane też na podkomisji - odpowiadała posłanka, domagając się głosowania nad wnioskiem.

Przewodniczący odpowiadał z kolei, że punkt dotyczący odwołania musi znaleźć się porządku obrad. Marczułajtis-Walczak ripostowała, że złożyła też wniosek formalny o rozszerzenie porządku. 

- Został ten wniosek przyjęty. Wpłynie do całej komisji rodziny i spraw społecznych i tam będzie rozpatrywany - mówił Dobrzyński.

Sąd, wyrok (zdjęcie ilustracyjne)Lubelskie. Ojciec przejechał dwuletniego synka. Zapadł wyrok ws. 53-latka

Awantura na podkomisji, która odbyła się tylko trzy razy. "Czy pan jest w stanie przeprosić?"

- To ja w takim razie jeszcze raz zapytam, czy pan przewodniczący po tych trzech latach bezczynności jest w stanie przeprosić osoby z niepełnosprawnościami, że pan był bezczynny jako przewodniczący tej bardzo ważnej podkomisji. W tak trudnych czasach, gdy jest szalejąca inflacja, gdy osoby z niepełnosprawnościami mają bardzo trudno, pan pobiera co miesiąc dodatek funkcyjny w wysokości 1200 zł brutto za to, że jest pan przewodniczącym. Czy pan jest w stanie przeprosić? A jeśli nie, czy przewiduje pan oddanie na cele charytatywne swojego wynagrodzenia, które pan pobierał przez te trzy lata? To jest prawie 43 tys. zł - mówiła Marczułajtis-Walczak. - Jako matka dzieci z niepełnosprawnościami uważam, że my każdego dnia bardzo ciężko walczymy o każdy pieniądz - podkreślała.

Posłanka powiedziała, że Dobrzyński jest "wzorem bezczynności" i powinien podać się do dymisji. - Chcieliśmy to panu ułatwić wnioskiem, ale pan nas zbył, niezgodnie z regulaminem, więc zgłosimy to do komisji etyki - powiedziała.

"Zapraszam na rozliczanie mojej pracy na koniec kadencji"

- Zapraszam na rozliczanie mojej pracy na koniec kadencji - powiedział przewodniczący podkomisji. Wtedy posłanka zaczęła go dopytywać, czy przeprosi. W pewnym momencie oboje się przekrzykiwali.

Wiktoria Jędroszkowiak i Marek Suski na komisji ws. wiatrakówSuski w Sejmie: Gdyby każdy obywatel przychodził, żeby gadać głup...

Później głos zabrała inna z posłanek. - Miałyśmy szczerą nadzieję, że pan przeprosi lub się wytłumaczy. Zasługujemy chyba po prostu na to, żeby pan skierował choć jedno słowo wytłumaczenia - mówiła. Ostatecznie przewodniczący uciął dyskusję. 

RMF FM, która w połowie stycznia pisała o nikłej aktywności podkomisji, pytała posła Dobrzyńskiego o przyczyny takiego stanu rzeczy. Przewodniczący tłumaczył to pandemią. - Te prace de facto dzieją się cały czas, bo każdy parlamentarzysta pracuje, natomiast nie ma narzuconej częstotliwości - mówił. Sprawę w rozgłośni komentował wicepremier i minister ds. rolnictwa Henryk Kowalczyk. - Przede wszystkim powinna podkomisja pracować. Jeśli byłbym przewodniczącym, to bym tę komisję zwoływał - mówił. - Takie spotkania raz na kwartał powinny być standardem - dodawał.

Więcej o: