Ostróda. "Ludzie w mundurach chodzą po domach". O co chodzi?

"W okolicach Ostródy po domach chodzą ludzie w mundurach i czarnych czapkach. Podają się za żołnierzy, robią zdjęcia i informują, że nieruchomości zostaną przejęte na cele wojskowe" - wynikało z komunikatu, jaki podało lidzbarskie Centrum Zarządzania Kryzysowego. Jak się okazało, zaszło nieporozumienie. Do domów pukali nie oszuści, lecz prawdziwi żołnierze.

W środę Urząd Miejski w Lidzbarku Warmińskim zamieścił w sieci dość nietypowe ostrzeżenie przesłane przez powiatowe Centrum Zarządzania Kryzysowego. Wynikało z niego, że w okolicach Ostródy nieznani ludzie ubrani w mundury i czarne czapki wchodzą mieszkańcom do domów, robią zdjęcia i informują, że "nieruchomości zostaną przejęte na cele wojskowe".

Po 14-latach policji udało się wyjaśnić okoliczności zaginięcia i śmierci 17-letniej SylwiiZabójca Sylwii "nie dał jej szans"? Sąd: Nie jest zdemoralizowany

"Przestrzegamy przed wpuszczaniem takich osób do domu i podpisywaniem jakichkolwiek dokumentów. W razie wątpliwości prosimy o zawiadomienie policji. Wojsko oraz policja nie prowadzą żadnej tego typu akcji. Apelujemy o zachowanie czujności" - podał lidzbarski magistrat w komunikacie.

Ostróda. A jednak to nie byli oszuści. Czemu żołnierze chodzili po domach?

Okazało się jednak, że zaszło nieporozumienie - ustaliło Radio Eska. Do mieszkańców podostródzkich miejscowości przychodzili nie oszuści, lecz prawdziwi żołnierze - z 16 Dywizji Zmechanizowanej.

Żołnierze z jednostki 16 Dywizji Zmechanizowanej prowadzili rutynowe działania realizowane raz na kwartał w okolicy miejscowości Ostróda, związane z zapobiegawczymi środkami wynikającymi w hipotetycznej sytuacji zaistnienia konfliktu zbrojnego

- wyjaśniła w rozmowie ze stacją mjr Magdalena Kościńska, rzeczniczka prasowa jednostki.

Marianna Schreiber wstąpi do wojska?Marianna Schreiber pójdzie do wojska? "Jak będzie 2 tys. serduszek, to idę"

Zaznaczyła, że "działania te były wcześniej uzgodnione z władzami lokalnymi". - Po rozmowie z sołtyską Brzydowa żołnierze zostali poinformowani, że mieszkańcy są świadomi takiej sytuacji, ale po dotarciu do poszczególnych domów mieszkańcy w większości byli zdziwieni wizytą żołnierzy. Całe zajście i nieporozumienie, które wynikło, zostało spowodowane nieprawdziwymi informacjami przekazanymi przez mieszkańców - przekazała rzeczniczka, dodając, że żołnierze mieli do odwiedzenia 80 domów.

Więcej wiadomości z Polski na stronie głównej Gazeta.pl >>>

Zapewniła również, że "żołnierze nie wkraczali na żadną posesję bez zgody właściciela, gdy nikogo nie było (dzwonili do drzwi) nie wchodzili samemu przez bramę", ani "nie wykonywali żadnych zdjęć bez zgody właściciela posesji". - Ponadto nie zostały przedstawione żadne dokumenty do podpisu nt. przekazania nieruchomości dla wojska - podkreśliła rzeczniczka.

Więcej o: