Akcja przed domem Jarosława Kaczyńskiego. Prezesowi PiS przypomniano niespełnione obietnice

Aktywiści zgromadzili się w piątek przed domem Jarosława Kaczyńskiego na warszawskim Żoliborzu. W Międzynarodowy Dzień Bez Futra przypomniano prezesowi PiS o jego projekcie, który miał doprowadzić m.in. do zakazu hodowli zwierząt na futro w Polsce. Projekt, w którego prace zaangażował się sam Kaczyński, został wycofany.

Przy ulicy Mickiewicza 49 na warszawskim Żoliborzu, na wprost domu Jarosława Kaczyńskiego, ustawiona została przyczepa z ekranem. Na nim aktywiści wyświetlili film, który dotyczył cierpień zwierząt i znęcania się nad nimi na fermach futrzarskich. Podczas akcji przypomniano prezesowi Prawa i Sprawiedliwości tak zwaną "piątkę Kaczyńskiego" czy "piątkę dla zwierząt", która miała m.in. doprowadzić do zakazu hodowania zwierząt na futra czy trzymania psów na łańcuchach. Sztandarowy projekt Kaczyńskiego nigdy jednak nie został wprowadzony w życie. 

Zobacz wideo Co dalej z "piątką dla zwierząt". Komentuje Małgorzata Tracz

Akcja przed domem Kaczyńskiego. "Nie ma żadnego argumentu za tym, żeby to okrucieństwo trwało"

Na początku wokalista zespołu Kwiat Jabłoni, Jacek Sienkiewicz, przeczytał "list od lisa", który w imieniu zwierząt hodowanych na futro zwraca się do Kaczyńskiego, aby dotrzymał słowa i zakończył cierpienie zwierząt. Następnie głos zabrała aktorka Maja Ostaszewska, która od lat wspiera kampanie prozwierzęce.

- Nie ma żadnego argumentu za tym, żeby to okrucieństwo trwało. Nie rozumiem, dlaczego wciąż trwa, przy tak silnej woli społecznej, żeby zaniechać tego okrutnego procederu i przy bardzo silnym głosie w Parlamencie. Nie bądźmy tymi, którym nakaże to Unia Europejska, bo to będzie wstyd dla nas. To jest absurdalne i zawstydzające. Apeluję do wszystkich, którzy słuchają tego dzisiaj o składanie podpisów pod Europejską Inicjatywą Obywatelską Europa Bez Futer - powiedziała Ostaszewska. Zbiórka podpisów prowadzona jest na stronie europabezfuter.pl.

Aktywiści z Fundacji Viva! i Otwartych Klatek przypomnieli, że w czerwcu 2022 roku partia Zielonych złożyła projekt zakazu hodowli zwierząt na futro, który do dziś nie trzymał numeru druku i utknął w tzw. "sejmowej zamrażarce". - W tym roku, 7 czerwca pojawiła się nowa nadzieja. Posłanka Małgorzata Tracz złożyła projekt, który w 100 proc. skupia się na zakazie hodowli zwierząt na futro - dodała Bogna Wiltowska ze Stowarzyszenia Otwarte Klatki. Jak wyjaśniła, projekt zakłada pięcioletni okres przejściowy oraz odszkodowania dla hodowców czy odprawy dla pracowników ferm. 

Przeczytaj więcej aktualnych informacji na stronie głównej Gazeta.pl.

W Pabianicach zatrzymano nastolatków, którzy znęcali się nad jeżemW Pabianicach chłopcy kopali jeża jak piłkę. "Sadystycznie się znęcali"

W Polsce co roku zabijanych jest osiem milionów zwierząt na futra

Wielka Brytania, Austria, Słowenia, Chorwacja czy Bośnia i Hercegowina zabraniają hodowli zwierząt na futra. Szwajcaria natomiast wprowadziła tak restrykcyjne przepisy, że hodowcy sami rezygnują z tej działalności. Niestety część z nich przenosi swoją działalność do krajów, gdzie takie zasady nie obowiązują. 

Z danych Inspekcji Weterynaryjnej wynika, że w Polsce działa 800 ferm zwierząt hodowanych na futra. Polski Związek Hodowców i Producentów Zwierząt Futerkowych podaje natomiast, że jest ich już około tysiąca. W miejscach tych zabijanych jest osiem milionów zwierząt rocznie. Są to głównie norki, szynszyle, lisy, nutrie czy jenoty. Rocznie hodowcy zarabiają na cierpieniu zwierząt około 400 milionów złotych. Z kontroli ferm przeprowadzonych przez Najwyższą Izbę Kontroli w latach 2011-2012 wynika, że aż 35 proc. ferm działało niezgodnie z minimalnymi wymogami zawartymi w polskim prawie.

W 2020 roku Jarosław Kaczyński przedstawił tzw. piątkę dla zwierząt - projekt nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt, która zawierała m.in. zapis o zakazie hodowli zwierząt na futro, ale nie tylko. Ustawa miała ograniczyć ubój rytualny, zakazywać wykorzystywania zwierząt w celach rozrywkowych i widowiskowych, zakazywać stałego trzymania zwierząt na uwięzi oraz określić minimalne wymiary kojców, w których można trzymać zwierzęta. Projekt oprotestowali jednak rolnicy i hodowcy zwierząt futerkowych. Obrońcą tych drugich był m.in. sam Tadeusz Rydzyk. 

Tadeusz RydzykRydzyk staje w obronie hodowców zwierząt futerkowych

Więcej o: